Category: Relacje (page 2 of 3)

Bydgoszcz Triathlon z perspektywy kibica.

Niedziela, godz. 4:00 głos budzika wybudza nas ze snu.
To już? Już trzeba wstać?
Paweł chciał być na 6:00 na miejscu, więc nie było innego wyjścia jak wyrwać się ze snu w środku nocy.
„Ja tu tylko sprzątam” to jest jego start i on o wszystkim decyduje.
Wiadomo, że trzeba zrobić wszystko żeby zminimalizować stres przed startowy.
Na śniadanie owsianka, którą jadłam już po drodze w samochodzie.

Na miejsce dotarliśmy kilka minut po godzinie 6.
IMG_20150712_065810
Odebraliśmy pakiet startowy, zrobiliśmy zdjęcia i poszliśmy przygotować Meridkę.

b43f94534ed40a8f20752a387d864ce54bc49ff93f6925a6d92738fc02944ce6

IMG_20150712_064005
Nie rozumiem w czym pomaga napis nad strzałką..
Powinien być napis „biuro zawodów” lub coś w ten deseń.
Organizacyjna wtopa. Szykując Meridę na parkingu z 30 osób pytało się nas gdzie jest biuro zawodów…

Ok 7:30 Paweł poszedł do strefy zmian, żeby zostawić rower i inne zmianowe i pomocne rzeczy.

DSC_4426

DSC_4430

DSC_4436

Był jeszcze czas na krótki odpoczynek w samochodzie oraz zorientowanie się co, gdzie i jak.

DSC_4443

Bardzo się denerwowałam czy ogarnę to, żeby być tu i tu i tu,
czyli na pływaniu, rowerze, bieganiu i mecie.
Jacie kręce, ale ten triathlon zakręcony!
Jeszcze robią po dwa kółka, ja bym się chyba zakręciła – myślałam.

Paweł nie dawał po sobie znać, że jest zdenerwowany, więc ja byłam trochę spokojniejsza.
Jednak w głębi duszy tak się stresowałam, żeby wszystko zatrybiło.
Najbardziej obawialiśmy się roweru, ponieważ ostatnie 2 tygodnie Meridka miała bardzo problematyczne dni.
Jeszcze 1,5 tyg. przed startem po nieudanym treningu, gdzie Meridka znowu nawaliła powiedział, że to koniec,
nie wystartuje, bo nie ma na czym. Koniec z jazdą na rowerze, koniec z treningami, miał dosyć i był wkurzony na Meridę.
Jednak w głębi duszy wierzyłam, że wystartuje. Razem z Meridą tworzą „jedność” sporo pracowali na sukces, wisienką treningową miał być właśnie start w Triathlon Bydgoszcz na dystansie 1/4 Ironmen. To nie mógł być koniec, to był dopiero piękny początek.

Krótko przed 11 dotarliśmy do rzeki, gdzie był początek całego walecznego dystansu – pływanie.
Obserwowaliśmy zmianę „czerwonych czepków” żeby zorientować się jak to wszystko wygląda.

DSC_4454

DSC_4457

Ostatnie rozmowy, ostatnie słowa wsparcia i uśmiechy.
Gdy wszedł do wody już tylko biłam się z moimi myślami, które wracały do mnie niczym bumerang.
Widziałam, go w oddali, wypatrywałam, raz nawet udało nam się złapać wzrokiem i pomachać do siebie.
Patrzyłam na zegarek, kontrolowałam czas, normalnie bym powiedziała „jeszcze tylko 5 min do startu!”
Tutaj dzieliła nas jednak rzeka, więc nie mogłam już nic.

Godzina 11:45 start!

DSC_4492

DSC_4495

DSC_4500
Popłynęli z prądem? Pod prąd?
Pobiegłam ustawić się przy wyjściu z wody, żeby zrobić zdjęcia.
Patrzyłam na zegarek wiedziałam, że ok 20 min i znowu go zobaczę! 😉
Tak też było. Jednak za ciekawie nie wyglądał. Woda  była zimna, z pianką byłoby łatwiej.
Zrobiłam zdjęcia i pobiegłam na trasę rowerową.

DSC_4515

Stoję, wypatruję i się stresuję.
Białe kompresy, bluzka, żółto-biało-czarny kask.
Trzy szczegóły, które pomogły mi za każdym razem wyłowić wśród zawodników, mojego zawodnika.
Jego spojrzenie i uśmiech. Widziałam, że dodaję mu trochę otuchy. Uff jak dobrze, damy radę!

DSC_4529

DSC_4547

DSC_4548
uśmiech :))))
DSC_4532

DSC_4533

Czekając, aż Paweł będzie kończyć pierwsze kółko dałam kilka rad wolontariuszkom.
Nie były dobrze rozstawione, przez co zawodnicy nie wiedzieli jak jechać.
Orientowali się dopiero jak wchodzili już w zakręt, a to zdecydowanie za późno.
Tym bardziej, że była droga prosto i na lewo, jeśli ktoś miał do zrobienia drugie kółko to mógł być zdezorientowany.

DSC_4536
Wcześniej ta pierwsza wolontariuszka stała na chodniku po lewej stronie,
wtedy byli jeszcze kibice i w ogóle nie było jej widać..

Jedną ręką pokazuje zawodnikom, gdzie mają jechać, zastępując tym samym jedną z wolontariuszek.
W drugiej trzymam telefon, żeby zrobić zdjęcie jak Paweł pojedzie.
I jest! Znowu nie wiem jak to zrobiłam, ale go wypatrzyłam, a tak się stresowałam, że go nie zauważę!
Nawet się do mnie uśmiechnął, jest dobrze! I Merida daje radę, jeszcze jedno kółko i już stres rowerowy minie.

DSC_4541

Patrzę co chwilę do tyłu, czy już wraca i jedzie drugie kółko.
Jest, jest, jedzie, robię zdjęcia, uśmiecham się, łapie głęboki oddech, patrzę na zegarek, analizuję.
Z tyle minut, o tej godzinie, powinien znowu koło mnie przejeżdżać.
Patrzę i patrzę nie widzę nikogo z czerwonej i żółtej strefy! Jakaś luka była.
W końcu trochę „żółtych” nadjeżdża przyglądam się  kto jedzie i mówię do siebie.
„Ten chłopak był trochę przed Pawłem to niedługo pojedzie i on.”
„O jest ta dziewczyna, to zaraz będzie Paweł!”
Emocje co raz większe, serce wali jak szalone, gdy na horyzoncie pojawia się i on!
Wchodzi w zakręt i ostatnie metry na rowerze, odstawia go w strefie zmian i zostaje mu już tylko bieg.

DSC_4570
Zestresowana żegnam się z wolontariuszkami i biegnę w stronę mety.
Pytam się po drodze wolontariuszy, gdzie jest bieganie, czy to daleko, czy dam radę tam dojść.
Udało się! Poszłam zobaczyć na biegową trasę.
Zagmatwana była ta trasa. Jedni biegną w tą, drudzy w tą, jedni zbiegają inni jeszcze tam biegną.
Pogubić się idzie! I zawodnicy też się czasami zagubili, bo zamiast robić 2 kółko biegli w stronę mety i musieli się cofać..

W końcu się zorientowałam, pod mostem też biegną triathloniści!
Upatrzyłam sobie kogoś i analizuję.. biegnie pod mostem, zaraz gdzieś zakręca, biegnie do góry,
wbiega na most, zbiega, prosta jedna, zaraz zakręca i biegnie w drugą stronę koło mnie, czyli robi 2 kółko!
Jupi! Paweł pobiegnie tuz obok mnie, a ja obok niego!

Stres stres, stres. Analizuję.
Paweł o tej godzinie mniej więcej zaczął biec to powinien o tej koło mnie biec.
I jest ! Widze go ! Biegnie pod mostem!
Serce wali jak szalone. Puls podskoczył niemalże do 220.
Ledwo na nogach się trzymałam z tego wszystkiego, ale byłam taka radosna, że znowu jest niedaleko mnie!

DSC_4586

DSC_4594
Nie spodziewał się, że mnie zobaczy, ponieważ mówiłam, że na bieganie nie przyjdę.
A tu proszę! Niespodzianka! 🙂

DSC_4599
Marzyłam o tym, żeby biec koło niego chociaż mały odcinek.
I tak się stało!!!:)))) My wspólnie realizujemy marzenia co do jednego! Więc proszę!

DSC_4609

Zrobiłam zdjęcia i biegnę, śmieję się, mówię… 😀 Cała Magda 🙂
Tylko słyszę „nie tak szybko”, „zwolnij trochę” ale uśmiech na twarzy jaki radosny jest ! <3 🙂
On na trasie biegowej. Ja po nierównej trawie przy taśmie. Razem. Nasze biegowe triathlonowe 80m.

Pobiegł dalej, a ja miguśkiem biegnę ustawić się przy mecie!
Znowu sobie obliczyłam ile może biec i wypatrywałam go.

Tak około 20 minut czekania i jest!
Biegnie, ostatnia prosta do mety!
Stres dla mnie ogromny, robię zdjęcia, widzę jak przekracza metę.
Biegnę szybko, dalej, żeby wyhaczyć go w strefie zawodnika.
Patrzę, patrzę i go nie widzę..
Już się przestraszyłam, ze coś się stało, ale w głębi duszy czułam, że teraz już będzie wszystko dobrze.

DSC_4628

DSC_4630

DSC_4633

Idę kawałek dalej i w końcu go widzę, macham, wołam, żeby do mnie podszedł.
I tak jak zwykle radośni. Uśmiechamy się do siebie z daleka.
I w końcu mam, mam go w swoich ramionach.
Ja czuję szczęście, opadający stres i emocje których opisać się nie da.
Bardzo dumna z niego, ściskam go tak, że oddechu złapać nie może. 😀
On z wulkanem endorfin, uśmiechem na twarzy cieszy się, że jestem.
Mamy to. To był nasz wspólny bardzo wyjątkowy Triathlon.
Emocji, opisać się nie da. One pozostaną. W sercu. 😉

DSC_4641

Rola kibica jest bardzo ciężka. Dla mnie jest to zbyt stresujące.
Pierwszy raz w życiu naprawdę się strasznie stresowałam. Czym? Nie mam pojęcia.
Wiedziałam, ze Paweł ukończy triathlon z czasem ok. 2h:30min.
Nie będzie następnego razu. Na następny raz i ja wystartuję.
Paweł skończy być może szybciej i to on będzie czekał na mnie na mecie.
Ja wpadnę z uśmiechem na twarzy i pobiegnę od razu do niego. 🙂

IMG_20150712_144741

Triathlon Bydgoszcz. Poza małymi mankamentami impreza bardzo dobrze zorganizowana.
Gdyby mi Paweł nie powiedział, nie domyśliłabym się, że to pierwsza edycja tego triathlonu!
Chętnie wystartowałabym właśnie tam. Z perspektywy kibica – mogę polecić. 🙂

DSC_4659
DSC_4658

Zapraszam na fan page TRIathlete 🙂

Szczęśliwa Siódemka – Komorniki

Szczęśliwa Siódemka – tak właśnie nazywał się bieg w Komornikach.
Dystans 7, 777km start 10:30.

IMG_20150628_091137
Gdyby siódemek było mało, to jeszcze miałam szczęśliwy numer 7 🙂

Od biura zawodów do startu szło się jakieś 15 minut.
Start był w lesie.

Zrobiliśmy rozgrzewkę, selfie i poszliśmy ustawić się na starcie 🙂

IMG_20150628_102411

Zegarek mi w ogóle nie chciał złapać GPS’a.
Las i tłum ludzi robi swoje.
Ja się jednak nie przejmuje, bo zawsze biegnę „na czuja”.
Czułam, że nie jest to mój dzień, że nie będzie dobrze.
Wiem, że nie powinnam biegać, muszę odpuścić na jakiś czas.
Dopiero wtedy jest szansa, że moje zdrowie wróci do normy.
Ale jak odpuścić bieganie?
Biegam tylko na zaplanowanych i opłaconych startach.
Nie trenuje nic praktycznie od miesiąca.
Ciężko jest zrezygnować z pasji, która odgrywa istotną rolę w Twoim życiu.

..wracając do biegu..

Wystartowaliśmy! z małym poślizgiem, ale to nic 🙂
Na ‚dzień dobry’ można było wbiec w błotnistą kałużę, także jak ktoś pechowo się ustawił na starcie to mógł nieźle zacząć 🙂
Droga prosta po lesie, trochę podbiegów i zbiegów.
Taki a’la mini mini Rzeźniczek 😀
Biegło się przyjemnie.
Jednak ja od samego początku zastanawiałam się ‚co ja tutaj robię’.
Dramat zaczął się na 3km.
3 i 4km biłam się z myślami, żeby przejść do marszu.
Z jednej strony to niecałe 8km.
Jednak bolący żołądek nie chciał odpuścić.
(ogólnie mam problemy z bólem żołądka, nie tylko przy bieganiu)
Do tego słabe nogi. Słabe ciało.
Tylko myśli ‚zatrzymaj się’, ‚nie masz sił’, ‚nie dasz rady’, ‚jesteś słaba’
a moje drugie ja : ‚dasz rade’, ‚zostało już niewiele’, ‚zaraz będzie półmetek’,
‚tylko 20min i jesteś na mecie’, ‚Madzia nie poddawaj się!’, ‚Ty się nie poddajesz’,
‚nie możesz tu przejść do marszu, bo jesteś pomiędzy polem, a lasem zanim dojdziesz do mety to minie dużo czasu’,
‚taki ładny medal, żeby go zdobyć musisz przebiec cały dystans!’, ‚Madzia jesteś twardzielką!’

i tak od słowa do słowa, od metra do metra, od startu do mety…

Po drodze stał straszy Pan z Panią, Pan dodał mi słowa otuchy „Jest Pani druga!”
Normalnie te słowa dodałyby mi energii, ale nie tym razem, ciągle te marszowe myśli były ze mną.

Garmin nie zadziałał, więc nawet nie wiedziałam ile km już za mną, a ile przede mną!
Wypatrywałam tabliczek z oznaczeniem kilometrów.
Słyszalam też Garminy biegaczy przede mną i za mną, zawsze przy pełnym km zegarek wydaje dźwięk 😀
Wtedy się domyślałam, który może być km 🙂

Trasa była dosyć przyjemna, trochę lasu, trochę drogi pomiędzy polami.
Zabezpieczenie trasy też było bd dobre.

Do tego wszystkiego pogoda dopisała!
Powiedziałabym nawet, że idealna pogoda dla biegacza!

Gdzieś po drodze wyprzedziła mnie Magda.
Cały czas sobie mówiłam, że jak mnie wyprzedzi jedna biegaczka, potem 2,3,4,5,6 to zatrzymam się i przejdę do marszu!
Ale walczyłam cały czas z moim słabszym „JA”.
Magdę udało się wyprzedzić ok 7km.
Cały czas się obawiałam, że biegnie tuż za mną.
Dlatego nie oglądając się za siebie mknęłam do przodu.

i w końcu wybiegamy z lasu!!
a to oznacza, ze już lada chwila będzie meta!
Tylko gdzie jest ta meta?!
Ubzdurałam sobie, że będzie na drodze, a ona była w innym miejscu!
No to zbieram wszystkie siły, które mam w sobie i biegnę walcząc o 2 miejsce.
Za zakrętem znowu prosta i już widzę metę jeszcze jeden zakręt w lewo, prosta, znowu w lewo i prosta do mety! Juuuuuuupi!

IMG_2523

 

meta2

Wbiegłam z czasem 37m:21s jako 2 kobieta.

Udało się. Znowu się nie poddałam.
Osiągnęłam to o czym marzyłam. Chciałam stanąć na podium.
Wybiegałam to. Bez szału, ale się udało.
🙂

DSC_4817
Z Magda 🙂

DSC_4823

IMG_20150628_114700

IMG_20150628_165918

11705590_930780746984637_946130753_o

11354813_930780790317966_2029077211_n

1

IMG_7918
całe życie zacieszam 😀

IMG_20150628_124333

Organizacja super, trasa super, chętnie wrócę tu za rok!

DSC_4834

The Color Run Poland

Dzisiaj o godz. 10:00 wystartował pierwszy The Color Run w Polsce !

Miejsce : Poznań, Malta

Świetna atmosfera, świetni prowadzący, świetna muzyka i superowi biegacze!
Dzisiaj nie było biegu po życiówkę, liczyła się zabawa!

Organizacja biegu na wysokim poziomie!
Jeśli zastanawiacie się czy wziąć udział w tym biegu w innym mieście – nie zastanawiajcie się dłużej, tylko zapisujcie się! 🙂

Było super, wystrzałowo, kolorowo i jeden wielki megaśny biegowy fun 😀

..przed biegiem było tak :

IMG_20150621_094847

IMG_20150621_095406

IMG_20150621_095430

IMG_20150621_095346

Po pierwszej strefie koloru było tak :

20150621_101411

kolejna strefa :

20150621_102042

w czerwonym kolorze :

20150621_102120

później nadszedł czas na żółty, więc już było iście kolorowo 🙂

20150621_102836

20150621_102627

trochę sobie skakałam 🙂

20150621_102511

ostatnia strefa była fioletowa;) idealny kolor do spódniczki 😉

20150621_103255

no i FINISH !

20150621_104255

IMG_20150621_132652

IMG_20150621_104620

DSC_4222

DSC_4220

DSC_4223

A później dopiero się działo!
Kolorowa zabawa na wypasie!

20150621_111613

DSC_4212

DSC_4224

DSC_4216

DSC_4226

20150621_105030

20150621_111615

a droga nad Maltą była baaaaaaardzo kolorowa 🙂 :

20150621_113834

20150621_113848

Pod bluzką The Color Run, założyłam koszulkę z wrocławskiego półmaratonu, ta również jest cała kolorowa :O

IMG_20150621_115452

a w uszach tona żółtego koloru 😀

DSC_4238

kolor z twarzy i szyi opornie schodził :

DSC_4232

i przed i po :
Thecolor run

„Więc chodź pomaluj mój świat…” :))

Świetna impreza! Polecam! 🙂

 

Bieg Unijny 2015 – Przeźmierowo

Majówkę i kolejny miesiąc postanowiłam zacząć na biegowo.

Godz. 6:57 dzwoni budzik, jednym okiem patrzę na telefon mówię sobie jeszcze chwilkę..
Słyszę niepokojące sygnały zza okna, pada deszcz?!
Wstaję, potwierdzają się moje obawy – pada deszcz, od razu w głowie myśl w czym tu teraz biec?

Na śniadanie biała bułka z dżemem porzeczkowym – czyli standard.

IMG_20150501_082145

Kciuk do góry i selfie zawsze w drodze na bieg, optymizm musi być 🙂

Godz 8:30 jedziemy do Przeźmierowa 🙂
Samochodem szybko dojeżdżamy na miejsce, szukamy miejsca parkingowego i udajemy sie do biura zawodów.
Odbiór pakietów startowych poszedł sprawnie. 🙂

IMG_20150501_125341
W pakiecie startowym koszulka do spania, skarpetki męskie, banan, jabłko, batonik, izotonik, numer startowy, kartka z numerem.
Do biegu zostaje ponad godzina, musieliśmy dotrzeć do biura zawodów do godziny 9, bo po tej godzinie pakiety miały już nie być wydawane.
Ostatecznie decyduje się biec na krótko, czyli krótkie spodenki i krótki rękaw.

Z hali wychodzimy 9:50 trochę potruchtałam i ustawiłam się na starcie.
Godz. 10:00 wystrzał startera i biegniemy!
Pierwsze kilometry w deszczowej aurze, ale co nas nie zabije to nas wzmocni. 🙂
Ale, ale nogi.. niczym jak z ołowiu ciężkie, myślę sobie to chyba nie mój dzień..
Patrzę na zegarek 4:50? Ale o co chodzi?! Aż tak wolno biegnę?!
Nie myślę już o tym, biegnę przed siebie byle do mety ile mam sił!
Gdzieś na 3-4 km wyprzedziła mnie dziewczyna w kolorowych legginsach,
mówię sobie trzymaj się jej, biegnij za nią spokojnie, a przed metą jak będzie potrzeba zaatakujesz, bo masz mocny finisz. 🙂
Pierwszą piątkę przebiegłam w niecałe 23min pomyślałam sobie tylko,  że musze to tempo utrzymać jak najdłużej, jest dobrze!
Na trasie miły starszy Pan liczył 6, 7, 8, bylam 7!
Szybka kalkulacja trzymaj się dziewczyny przed Tobą, przed metą wyprzedzasz i jesteś 3 w kategorii.
Na 7km wyprzedziłam ją i strategia była taka moje nogi dzisiaj średnio biegną, ale biegnie dobrze głowa,
dziewczyna za mną nie ma już pewnie sił, jakby spróbowała mnie wyprzedzić to przyspieszy i zaraz osłabnie,
więc ja ją wyprzedzę na ostatnim kilometrze jak będzie taka potrzeba. 🙂
Do mety trasa uciekała bardzo szybko, ostatni kilometr postarałam się przyspieszyć, ostatnia prosta już jak zawsze mocna w moim wykonaniu. 🙂
Dziewczynę w kolorowych leginsach, znalazłam wzrokiem na mecie i pogratulowałam jej!
Gdyby nie ona nie wiem czy biegłabym tak mocno cały bieg, tak była moim celem, musiałam, ale musiałam ją wyprzedzić!
A jak ja sobie na zawodach cel obiorę to go realizuje lub wyprzedzam 🙂
Byłabym zapomniała !!!!!! Jest życiówka!!!! Poprawiona od Biegu Europejskiego w Gnieźnie (2 tyg. temu był) o ponad 2 minuty !!!!!
Czas 45:51 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 🙂 HAPPY !!!! kawał dobrej roboty Magda ! 😀
Pierwszy raz na biegu się zmęczyłam i dałam z siebie 95% ! Jest dobrze 😀
Przekonuje się do biegania na miarę swoich możliwości i powraca zdrowie i forma 🙂
Całą trasę walczyłam o jak najlepszy wynik 🙂
Teraz jest satysfakcja ! 🙂

IMG_20150501_105739

DSC_2964

I teraz zaczynają się cyrki lub ‚śmiech na sali’ jak kto woli. 🙂
Według regulaminu miejsca open i w kategoriach wiekowych NIE dublują się.
Jak się później okazało organizator regulaminu nie dopilnował.
Tak więc powinnam zająć w swojej kategorii wiekowej 3 miejsce według regulaminu.
Jednak według wyników firmy pomiaru czasu byłam 4.
Po rozdaniu nagród poszłam do organizatora wyjaśnić ową kwestię fakt powiedział, że ich wina i zaczął mówić : „Ale nie uważa Pani, że zawodniczka która wygrała” przerwałam mu to zdanie i odpowiedziałam Zgadzam się z tym, że dziewczyna ta była lepsza ode mnie, sama czytając regulamin zdziwiłam się, że miejsca open i w kategoriach mają się nie dublować, tak więc w tym momencie jako organizator postąpiliście niezgodnie z regulaminem.
Organizator zabrał pierwsza lepszą statuetkę i chciał mi ją dać. Ja odpowiedziałam, ze statuetki nie chce, bo nie o to tutaj chodzi i sobie poszłam…

Bez tytułu

Ciężko mnie zdenerwować, ale organizatorom Biegu Unijnego w Przeźmierowie się to udało!
Delikatnie mówiąc byłam zła! Regulamin to regulamin, grajmy fair play.
Człowiek się stara, trenuje, biega, próbuje coś wybiegać, a tutaj taka wtopa.
Także jeśli ktoś chce zwiększyć poziom adrenaliny zapraszam do Przeźmierowa na bieg unijny. 🙂

Wracając już z biegu dostałam sms’a z informacją jaki mam numer startowy.
Super! 😀 Szkoda, że nie przysłaliście go do godziny 9:00.
Screenshot_2015-05-01-12-24-53

Przed godziną 15, przyszedł sms z wynikiem.
Czyli dobre 4 h po biegu. 😉

Screenshot_2015-05-01-16-41-48

Jak zauważyłam później w wydarzeniu biegu na Facebook’u nie tylko mnie oszukał Organizator zobaczcie sami :

1

2

Źródło zdjęć :
https://www.facebook.com/events/1394065277576025/1437940656521820/

Według pomiaru czasu (jak dla mnie beznadziejna firma mierząca czas, wiedziałam że będą problemy) mój czas brutto to 45:54, jest on zarazem czasem netto.
Dlatego postanowiłam, że nie będe brac czasu brutto zmierzonego przez firmę, tylko do życiówki zalicze swój czas z Garmina.

IMG_20150501_171143

Jak już zła aura poszła sobie ode mnie, zaczęłam strasznie cieszyć się z życiówki !!!!!!
Happiness na całego ! 😀 45:51 ! Jest bosko a będzie lepiej 😀
Mega szczęście, radość, uśmiech ! :)))))))))))))))))))))))))

IMG_20150501_123640

8 POZNAŃ PÓŁMARATON

Udział w poznańskim półmaratonie miał być pierwszym poważnym startem w tym sezonie.
Jednak osłabienie organizmu, które dopadło mnie w lutym, pogłębiło się w marcu sprawiło,
że mogłam jedynie sobie pomarzyć o jakimkolwiek wyniku…
W głębi duszy biłam się z myślami, że głupio będzie dobiec w okolicach 2h.
Martwiłam się nawet, żeby czasami nie było więcej niż 2h!

..a jak było ? 🙂

IMG_20150411_113043

Budzik ustawiony na godzinę 6:55. Jednak obudziłam się już o 6:30.
W nocy śniło mi się, że biorę udział w zawodach rowerowych 🙂
Tym samym poczekałam w łóżku do momentu, gdy zadzwoni budzik i raz dwa trzy, lewa, prawa noga czas zacząć przygodę!

Na śniadanie zjadłam białą bułkę z dżemem porzeczkowym i banana.

IMG_20150412_071515

Jadąc na Maltę, zastanawiałam się dlaczego my w ogóle połówki biegamy.
Miałam straszną ochotę na maraton! Ale musiałam się pocieszyć półmaratońskim dystansem. 🙂

IMG_20150412_081917

Po 9 byłam już w okolicach startu, weszłam do Galerii Malta, żeby się przebrać i ochronić  przed  zimnym wiatrem,
spotkałam się tam również z Mamą, mój najwierniejszy kibic!

IMG_20150412_092424

W stronę startu udałyśmy się około 9:30, zrobiłam rozgrzewkę i poszłam znaleźć moje miejsce startowe. 🙂

DSC_0107

W tłumie spotkałam m.in. Mariusza z Abc Początkującego Biegacza.

DSC_2906

Godzina 10 START!
Ruszyliśmy przed siebie, byle do mety! 🙂
Założenie było jedno, trzymać równe tempo, spokojnie, mieć wszystko pod kontrolą.
Zegarek ustawiłam, żeby mi pokazywał tempo aktualnego kilometra i spokojnie biegłam przed siebie.
Miło było na trasie spotkać  znajomych i do tej pory nieznajomych, którzy się ze mną witali. 🙂

Na pierwszym odcinku trasy do 5km zawsze gdy trasa idzie tą drogą mam te same wspomnienia i rozkminy. 🙂
Zawsze myślę o tym, żeby być już na Rondzie Starołęka, mieszkałam zaraz w blokach przy moście, którym chwilę później biegniemy nad Wartą.
Sentyment do tego miejsca zostaje, ponieważ tam biegałam przed pierwszym startem w  półmaratonie.
Jednak podbiegu na most bardzo, ale to bardzo nie lubię, tym razem był dosyć znośny.
Na odcinku Rondo Starołęka – Rolna trochę denerwowali mnie biegacze.
Trzymałam się lewej strony drogi, prawie przy krawężniku, nie lubię biegać środkiem.
Biegła sobie biegaczka i niby biegła szybko, ale zaraz wolniej, strasznie nierówno, podbiegała innym, wtrącała się pomiędzy, szturchnęła mnie tez kilka razy.
Kolejna ‚akcja’ z biegaczem, który za wszelką cenę chciał chyba biec przede mną, wyprzedził mnie i zaczął mnie tamować swoim tempem, to minęłam go nie tamując mu drogi, a on znowu przede mnie.. i tak z 3-4 razy, aż w końcu go wyprzedziłam, przyspieszyłam i został z tyłu. Jeszcze na żadnych zawodach nie spotkałam się z takimi sytuacji jak podczas tego biegu, biegacz biegaczowi na przekór, straszny ścisk na trasie i momentami naprawdę trzeba było zwalniać.
Na 11km brat przyszedł na trasę wraz z Tolusią (nasz drugi york :)) podał mi wodę i żel- dzięki wielkie!
Tolusia z kolei chciała biec z nami połówkę. 😉
Większość dystansu pokonałam z uśmiechem na twarzy, bardzo cieszyłam się, że w końcu mogę biegać.
Kibice tez to zauważyli i tak oto na 12km usłyszałam „Z uśmiechem na twarzy tak powinno się biegać!”
Na 13km wzięła mnie kolka, moze od wody, wzięłam też żel co było przyczyną nie wiem, pierwszy raz miałam kolkę, niestety męczyła mnie przez 7km.
14km nogi mi nagle osłabły, nie wiedziałam co się dzieje, ale mówię sobie to się nie dzieje!
Tak nie może być! Dawajcie do przodu, lecimy do mety, szybciutko!
Może moje słowa podziałały, bo trwało to ok. 0,5km i minęło 🙂
Kolejne kilometry to już moje upragnione kilometry, zawsze mam już tą świadomość, że jeszcze chwilka, jeszcze momencik i będzie meta. 🙂
Ostatni most przed metą, przypomina mi się pierwszy półmaraton jak mi było gorąco i myślałam, że się stopię z asfaltem. 😀
Tym razem było lżej, a jak już z niego się zbiegnie, to już praktycznie Malta i ostatnie 2km!
I na ostatnim kilometrze spotykam dużo znajomych każdy coś mówi, każdy się pyta.

A ja nie czuję nic jedynie
..wiem, że meta co raz bliżej
..wiem, że bieganie to moja pasja
..wiem, że najprawdopodobniej poprawiłam życiówkę
.. wiem, że to będzie poniekąd mój sukces
..wiem, że niemożliwe nie istnieje
..wiem, że wszystko siedzi w naszej głowie
..wiem, że ważne jest pozytywne myślenie
..wiem, że motywuje innych
..wiem, że nie umiałabym bez tego żyć
..wiem, że adrenalina robi swoje
..wiem, że to 21km 97,5m zapamiętam na zawsze
..wiem, że bieganie daje mi multum radości
..wiem, że biegam sercem
..wiem, że zwyczajnie bieganie to całe moje życie!

DSC06717
20km 🙂 myślami jestem na mecie:)

Ostatni zbieg i kolega mnie klepie po plecach i wyprzedza moja odpowiedź jedynie „Osz Ty!” zero motywacji w stosunku do niego. 😀
Jednak nie daje za wygranią, jako, ze biegłam swobodnie żeby czuć się dobrze, miałam jeszcze zapas sił to odpalam zasób energii, zaczynam przebierać nóżkami ile tylko mogę, odbijam na lewa stronę i wyprzedzam kilkanaście osób w tym mojego kolegę. Można? Można 😀

Na mecie ogromna radość, patrze na zegar jest życiówka i to jaka!
JA w takim czasie przebiegłam półmaraton?
JA która tak słabo biegała przez ostatnie 2 miesiące?
Ta która 3 tygodnie temu mdlała na treningach?
Ta która totalnie nie była przygotowana na takie tempo?
Jak to jest możliwe? Nie wiem. Biegam sercem i to ono niesie mnie do przodu.
Głowa myśli bardzo pozytywnie.
Od samego rana wiedziałam, że to jest mój dzień.
Wiedziałam, że będzie dobrze.
Ale nie spodziewałam się, że będzie tak dobrze!

DSC_2912

meta

DSC_2910

Ten półmaraton miałam po prostu przebiec. Jednak udało się poprawić życiówkę o 4 minuty.

IMG_20150412_133304

Uzyskany czas netto 1:43:56
99 miejsce na 2 158 kobiet (mega mnie cieszy ten wynik, jestem w pierwszej setce, jupi!)
57 miejsce w K18 na 912.
1787 open na 8050.

wynik

DSC_2927

Z wyniku ogólnie jestem zadowolona, jednak na mecie nie opanował mnie szał endorfin, nie przyfrunęła ani jedna!
Dlaczego? Może za wolno biegłam? Ale i tak z radością przebiegłam cały dystans. 🙂

DSC_0149

Przed tym półmaratonem postanowiłam, ze 1:45 zostawiam na złamanie na półmaratonie we Wrocławiu.
Jednak udało się to osiągnąć już w Poznaniu. To co w czerwcu we Wrocławiu 1:40? 😀
Niemożliwe nie istnieje? 😀

poznan_pol_foto_51

Older posts Newer posts

© 2017 Strong & Fit Women

Theme by Anders NorenUp ↑