Lasek Marceliński jest mi bardzo bliski.
Tutaj zaczynałam biegać, wracałam do biegania po kontuzji i była to dla mnie swego rodzaju oaza,
gdy mieszkałam w Poznaniu i wychodziłam na trening moje nogi biegły właśnie tam.

Dlatego nie wyobrażam sobie nie wziąć udziału w biegu zorganizowanym na Marcelinie.
Do tego wszystkiego, kiedyś wzięłam udział w pierwszej edycji biegu zorganizowanego na Marcelinie przez biegi.wlkp i zajęłam 3 miejsce. Pierwszy raz na podium w biegowej historii. Sentyment do biegów w tym miejscu pozostał.

W ostatnie dni towarzyszyło mi bardzo dużo stresu, co spowodowało to, że 3 noce bardzo mało spałam.
W dniu zawodów wstałam o 4:40, zjadłam owsiankę i pojechaliśmy do Poznania.
W samochodzie wypiłam jeszcze 3 łyki kawy.
Przed biegiem zjadłam bułki z dżemem. Wszystko jak zawsze, standardowo.

Zaczęłam jak zawsze i biegło mi się dobrze przez jakieś 4 km, później zaczęło się źle dziać.
Znowu odezwał się żołądek, który uporczywie nie odpuszczał.
Jeszcze do tego 6km jakoś miałam optymizm biegu. Myśli też były pozytywne, ‚on’ zawsze odpuszczał.
Ale nie tym razem! Na 7km wiedziałam, że muszę biec, bo jak się zatrzymam to padnę.
Sytuacja ta poprawiła się na 8km, nie było już mi tak słabo od tego bólu.
Gdzieś na 9km pojawiły się problemy z oddychaniem.
Pomimo tego, że było źle i fizycznie i psychicznie biegłam dalej. W głowie miałam cudowny medal, który dostanę na mecie.
I tutaj rozmyślałam o psychice biegacza. Pierwszy raz w życiu moja psychika zawodziła.
Zawsze na tych biegach byłam w czołówce lub blisko niej, a teraz mijają mnie osoby, które mijać nie powinny.
Wiedziałam, że nie mogę dać z siebie maxa, muszę wytrzymać i dobiec to było maximum na ten dzień.

IIMarcelin

Ten bieg dał mi wiele do myślenia. Chociaż nie mam pojęcia skąd nawrót moich problemów z żołądkiem, po przeleżeniu całego niedzielnego popołudnia w łóżku. Po przetrwaniu z bolącym żołądkiem poniedziałku w pracy postanowiłam, że udam się do lekarza po skierowanie na badania. Mam nadzieję, że je dostanę. Do tego zrobię 2 tygodnie przerwy od biegania. Ból żołądka często właśnie powraca przy bieganiu, więc może przerwa coś pomoże. Wyjątkiem będzie niedziela ponieważ wezmę udział w Biegu po Ciacho. 🙂

Bez tytułu

Mam nadzieję, że moja zła passa w końcu się skończy i wrócę do zdrowia, pełni sił oraz formy.
Chciałabym już się po ścigać chociaż sama ze sobą! Tyle fraaaajdy! :))))

Natomiast organizatorom gratuluję organizacji biegu na wysokim poziomie.
Moim zdaniem wszystko zagrało jak należy.
Biuro zawodów zorganizowane sprawnie.
Trasa oznakowana bardzo dobrze.
Osoby na trasach rozstawione prawidłowo nikt nie miał prawa zabłądzić.
Medal cudowny.
Same plusy, oby tak dalej! 🙂

DSC_0494

Dziękuję za szczęśliwą siódemkę!
Myślę, że to szczęście niosła mnie od startu do mety razem z bólem, pozwoliła wygrać. 🙂

DSC_0502

DSC_0506