Category: Pozostałe (page 1 of 2)

Kokosowe bananki.

Oryginalny fit przepis na przekąskę sylwestrową? 🙂

Moja propozycja to KOKOSOWE BANANKI.

Jak wiadomo przy alkoholu często mamy ochotę na różne łakocie.
Chipsy, paluszki, a może coś na słodko ?
Potrafi skusić nie jedną osobę.

Do stworzenia kokosowych bananków potrzebujesz banany, wiórki kokosowe i olej kokosowy.

DSC_1186

Szykujesz dwie miseczki. Do jednej wbijasz żółtko do drugiej wsypujesz wiórki kokosowe.

Kroisz banana i najpierw moczysz go w żółtku, później w wiórkach i kładziesz na rozgrzaną patelnię.

DSC_1206

DSC_1208

DSC_1218

DSC_1221

DSC_1226

DSC_1241

Bananki smażysz na patelni aż do delikatnego zarumienienia.

GOTOWE ! MNIAAAAAAAAAAAAAM! 🙂

DSC_1278

DSC_1272

DSC_1263

Dietetyczne może na 100% nie jest, ale dużo lepsze od tych wszystkich niezdrowych przekąsek! 😉

Tlen dla życia ?!

CELLFOOD = „magiczne” kropelki o intrygującym działaniu. 🙂

CELLFOOD jakie ma działanie wg producenta?

* dotlenia, odżywia i odtruwa komórki
* uzupełnia poziom energii bez sztucznej stymulacji
* eliminuje wolnych rodników (działanie antyoksydacyjne)
* pomaga utrzymać prawidłową równowagę pH
* przyspiesza wydalanie kwasu mlekowego, polepszając tym samym wydajność fizyczną
* poprawia wydolność organizmu
* wzmacnia system odpornościowy
* zmniejsza objawy alergiczne
* gwarantuje szybsze gojenie się ran
* ułatwia proces leczenia pourazowego
* poprawia funkcję mózgu
* poprawia koncentrację
* chroni płuca i pobudza funkcje oddychania

Kiedy stosować CELLFOOD ?
„CELLFOOD polecany jest jako środek wspomagający zdrowy styl życia (prawidłowe odżywianie i aktywność fizyczna), w przypadku niedoborów pokarmowych (spowodowanych stresem psychiczno-fizycznym, niezbilansowaną dietą, itp.), w zaburzeniach spowodowanych niedotlenieniem tkanek i organów (np. bólem głowy, trudnościami z koncentracją, zmęczeniem, itp.), w przypadku zwiększonej produkcji wolnych rodników i niedoboru przeciwutleniaczy (spowodowanych chorobami zapalnymi, zwyrodnieniowymi, zaburzeniami metabolicznymi i przyjmowaniem leków w połączeniu ze stresem oksydacyjnym), zaburzeniach czynności śródbłonka (choroby układu krążenia), niedoborach immunologicznych, przewlekłych zatruciach w (np. alkoholowych), w zespole nadwrażliwości chemicznej, fibromialgii i alergiach pokarmowych. Posiada również działanie detoksykujące. Jest polecany jako suplement diety podczas uprawiania sportu, zarówno amatorsko, jak i wyczynowo.”

Dla kogo zalecany jest CELLFOOD?
– wszystkim, którzy chcą zdrowo schudnąć
– wszystkim dbającym o zdrowie, formę i wygląd
– uprawiającym sport, także wyczynowo
– aktywnym, poddawanym dużej dawce stresu
– nadużywającym alkoholu i nikotyny
– w zaburzeniach snu i koncentracji
– w przewlekłych dolegliwościach bólowych, różnego pochodzenia
– w nawracających infekcjach
– przy alergiach pokarmowych

Moja opinia na temat kropli CELLFOOD :

Jestem zaskoczona pozytywnym działaniem tego produktu. Biorąc go regularnie 3 razy dziennie zauważyłam poprawę podczas treningów. Przede wszystkim zaczęłam swobodniej oddychać, moje problemy z oddechem zniknęły. Lepiej się czułam, ponieważ w tym roku walczę z anemią, podczas brania kropel zauważyłam poprawę w samopoczuciu. Myślę, że tutaj spełnia się założenie producenta, który mówi o tym, że podnosi się poziom ferrytyny. Podczas stosowania CELLFOOD zauważyłam ogólną poprawę kondycji. Produkt ten niestety ma jeden minus, którym jest wysoka cena jak dla biegacza amatora. Jednak myślę, że każdy kto jest ciekawy tego produktu powinien spróbować 3 miesięcznej „kuracji”. W tym czasie wyrobi sobie zdanie o produkcie i sprawdzi jak na niego wpływa. W chwili obecnej nie używam już kropelek, ale myślę nad tym, żeby sprawdzić jeszcze raz CELLFOOD na wiosnę w przyszłym roku i zobaczę podczas wiosennych startów jak wpłynął na moje bieganie.

IMG_20150419_121358

Bydgoszcz Triathlon z perspektywy kibica.

Niedziela, godz. 4:00 głos budzika wybudza nas ze snu.
To już? Już trzeba wstać?
Paweł chciał być na 6:00 na miejscu, więc nie było innego wyjścia jak wyrwać się ze snu w środku nocy.
„Ja tu tylko sprzątam” to jest jego start i on o wszystkim decyduje.
Wiadomo, że trzeba zrobić wszystko żeby zminimalizować stres przed startowy.
Na śniadanie owsianka, którą jadłam już po drodze w samochodzie.

Na miejsce dotarliśmy kilka minut po godzinie 6.
IMG_20150712_065810
Odebraliśmy pakiet startowy, zrobiliśmy zdjęcia i poszliśmy przygotować Meridkę.

b43f94534ed40a8f20752a387d864ce54bc49ff93f6925a6d92738fc02944ce6

IMG_20150712_064005
Nie rozumiem w czym pomaga napis nad strzałką..
Powinien być napis „biuro zawodów” lub coś w ten deseń.
Organizacyjna wtopa. Szykując Meridę na parkingu z 30 osób pytało się nas gdzie jest biuro zawodów…

Ok 7:30 Paweł poszedł do strefy zmian, żeby zostawić rower i inne zmianowe i pomocne rzeczy.

DSC_4426

DSC_4430

DSC_4436

Był jeszcze czas na krótki odpoczynek w samochodzie oraz zorientowanie się co, gdzie i jak.

DSC_4443

Bardzo się denerwowałam czy ogarnę to, żeby być tu i tu i tu,
czyli na pływaniu, rowerze, bieganiu i mecie.
Jacie kręce, ale ten triathlon zakręcony!
Jeszcze robią po dwa kółka, ja bym się chyba zakręciła – myślałam.

Paweł nie dawał po sobie znać, że jest zdenerwowany, więc ja byłam trochę spokojniejsza.
Jednak w głębi duszy tak się stresowałam, żeby wszystko zatrybiło.
Najbardziej obawialiśmy się roweru, ponieważ ostatnie 2 tygodnie Meridka miała bardzo problematyczne dni.
Jeszcze 1,5 tyg. przed startem po nieudanym treningu, gdzie Meridka znowu nawaliła powiedział, że to koniec,
nie wystartuje, bo nie ma na czym. Koniec z jazdą na rowerze, koniec z treningami, miał dosyć i był wkurzony na Meridę.
Jednak w głębi duszy wierzyłam, że wystartuje. Razem z Meridą tworzą „jedność” sporo pracowali na sukces, wisienką treningową miał być właśnie start w Triathlon Bydgoszcz na dystansie 1/4 Ironmen. To nie mógł być koniec, to był dopiero piękny początek.

Krótko przed 11 dotarliśmy do rzeki, gdzie był początek całego walecznego dystansu – pływanie.
Obserwowaliśmy zmianę „czerwonych czepków” żeby zorientować się jak to wszystko wygląda.

DSC_4454

DSC_4457

Ostatnie rozmowy, ostatnie słowa wsparcia i uśmiechy.
Gdy wszedł do wody już tylko biłam się z moimi myślami, które wracały do mnie niczym bumerang.
Widziałam, go w oddali, wypatrywałam, raz nawet udało nam się złapać wzrokiem i pomachać do siebie.
Patrzyłam na zegarek, kontrolowałam czas, normalnie bym powiedziała „jeszcze tylko 5 min do startu!”
Tutaj dzieliła nas jednak rzeka, więc nie mogłam już nic.

Godzina 11:45 start!

DSC_4492

DSC_4495

DSC_4500
Popłynęli z prądem? Pod prąd?
Pobiegłam ustawić się przy wyjściu z wody, żeby zrobić zdjęcia.
Patrzyłam na zegarek wiedziałam, że ok 20 min i znowu go zobaczę! 😉
Tak też było. Jednak za ciekawie nie wyglądał. Woda  była zimna, z pianką byłoby łatwiej.
Zrobiłam zdjęcia i pobiegłam na trasę rowerową.

DSC_4515

Stoję, wypatruję i się stresuję.
Białe kompresy, bluzka, żółto-biało-czarny kask.
Trzy szczegóły, które pomogły mi za każdym razem wyłowić wśród zawodników, mojego zawodnika.
Jego spojrzenie i uśmiech. Widziałam, że dodaję mu trochę otuchy. Uff jak dobrze, damy radę!

DSC_4529

DSC_4547

DSC_4548
uśmiech :))))
DSC_4532

DSC_4533

Czekając, aż Paweł będzie kończyć pierwsze kółko dałam kilka rad wolontariuszkom.
Nie były dobrze rozstawione, przez co zawodnicy nie wiedzieli jak jechać.
Orientowali się dopiero jak wchodzili już w zakręt, a to zdecydowanie za późno.
Tym bardziej, że była droga prosto i na lewo, jeśli ktoś miał do zrobienia drugie kółko to mógł być zdezorientowany.

DSC_4536
Wcześniej ta pierwsza wolontariuszka stała na chodniku po lewej stronie,
wtedy byli jeszcze kibice i w ogóle nie było jej widać..

Jedną ręką pokazuje zawodnikom, gdzie mają jechać, zastępując tym samym jedną z wolontariuszek.
W drugiej trzymam telefon, żeby zrobić zdjęcie jak Paweł pojedzie.
I jest! Znowu nie wiem jak to zrobiłam, ale go wypatrzyłam, a tak się stresowałam, że go nie zauważę!
Nawet się do mnie uśmiechnął, jest dobrze! I Merida daje radę, jeszcze jedno kółko i już stres rowerowy minie.

DSC_4541

Patrzę co chwilę do tyłu, czy już wraca i jedzie drugie kółko.
Jest, jest, jedzie, robię zdjęcia, uśmiecham się, łapie głęboki oddech, patrzę na zegarek, analizuję.
Z tyle minut, o tej godzinie, powinien znowu koło mnie przejeżdżać.
Patrzę i patrzę nie widzę nikogo z czerwonej i żółtej strefy! Jakaś luka była.
W końcu trochę „żółtych” nadjeżdża przyglądam się  kto jedzie i mówię do siebie.
„Ten chłopak był trochę przed Pawłem to niedługo pojedzie i on.”
„O jest ta dziewczyna, to zaraz będzie Paweł!”
Emocje co raz większe, serce wali jak szalone, gdy na horyzoncie pojawia się i on!
Wchodzi w zakręt i ostatnie metry na rowerze, odstawia go w strefie zmian i zostaje mu już tylko bieg.

DSC_4570
Zestresowana żegnam się z wolontariuszkami i biegnę w stronę mety.
Pytam się po drodze wolontariuszy, gdzie jest bieganie, czy to daleko, czy dam radę tam dojść.
Udało się! Poszłam zobaczyć na biegową trasę.
Zagmatwana była ta trasa. Jedni biegną w tą, drudzy w tą, jedni zbiegają inni jeszcze tam biegną.
Pogubić się idzie! I zawodnicy też się czasami zagubili, bo zamiast robić 2 kółko biegli w stronę mety i musieli się cofać..

W końcu się zorientowałam, pod mostem też biegną triathloniści!
Upatrzyłam sobie kogoś i analizuję.. biegnie pod mostem, zaraz gdzieś zakręca, biegnie do góry,
wbiega na most, zbiega, prosta jedna, zaraz zakręca i biegnie w drugą stronę koło mnie, czyli robi 2 kółko!
Jupi! Paweł pobiegnie tuz obok mnie, a ja obok niego!

Stres stres, stres. Analizuję.
Paweł o tej godzinie mniej więcej zaczął biec to powinien o tej koło mnie biec.
I jest ! Widze go ! Biegnie pod mostem!
Serce wali jak szalone. Puls podskoczył niemalże do 220.
Ledwo na nogach się trzymałam z tego wszystkiego, ale byłam taka radosna, że znowu jest niedaleko mnie!

DSC_4586

DSC_4594
Nie spodziewał się, że mnie zobaczy, ponieważ mówiłam, że na bieganie nie przyjdę.
A tu proszę! Niespodzianka! 🙂

DSC_4599
Marzyłam o tym, żeby biec koło niego chociaż mały odcinek.
I tak się stało!!!:)))) My wspólnie realizujemy marzenia co do jednego! Więc proszę!

DSC_4609

Zrobiłam zdjęcia i biegnę, śmieję się, mówię… 😀 Cała Magda 🙂
Tylko słyszę „nie tak szybko”, „zwolnij trochę” ale uśmiech na twarzy jaki radosny jest ! <3 🙂
On na trasie biegowej. Ja po nierównej trawie przy taśmie. Razem. Nasze biegowe triathlonowe 80m.

Pobiegł dalej, a ja miguśkiem biegnę ustawić się przy mecie!
Znowu sobie obliczyłam ile może biec i wypatrywałam go.

Tak około 20 minut czekania i jest!
Biegnie, ostatnia prosta do mety!
Stres dla mnie ogromny, robię zdjęcia, widzę jak przekracza metę.
Biegnę szybko, dalej, żeby wyhaczyć go w strefie zawodnika.
Patrzę, patrzę i go nie widzę..
Już się przestraszyłam, ze coś się stało, ale w głębi duszy czułam, że teraz już będzie wszystko dobrze.

DSC_4628

DSC_4630

DSC_4633

Idę kawałek dalej i w końcu go widzę, macham, wołam, żeby do mnie podszedł.
I tak jak zwykle radośni. Uśmiechamy się do siebie z daleka.
I w końcu mam, mam go w swoich ramionach.
Ja czuję szczęście, opadający stres i emocje których opisać się nie da.
Bardzo dumna z niego, ściskam go tak, że oddechu złapać nie może. 😀
On z wulkanem endorfin, uśmiechem na twarzy cieszy się, że jestem.
Mamy to. To był nasz wspólny bardzo wyjątkowy Triathlon.
Emocji, opisać się nie da. One pozostaną. W sercu. 😉

DSC_4641

Rola kibica jest bardzo ciężka. Dla mnie jest to zbyt stresujące.
Pierwszy raz w życiu naprawdę się strasznie stresowałam. Czym? Nie mam pojęcia.
Wiedziałam, ze Paweł ukończy triathlon z czasem ok. 2h:30min.
Nie będzie następnego razu. Na następny raz i ja wystartuję.
Paweł skończy być może szybciej i to on będzie czekał na mnie na mecie.
Ja wpadnę z uśmiechem na twarzy i pobiegnę od razu do niego. 🙂

IMG_20150712_144741

Triathlon Bydgoszcz. Poza małymi mankamentami impreza bardzo dobrze zorganizowana.
Gdyby mi Paweł nie powiedział, nie domyśliłabym się, że to pierwsza edycja tego triathlonu!
Chętnie wystartowałabym właśnie tam. Z perspektywy kibica – mogę polecić. 🙂

DSC_4659
DSC_4658

Zapraszam na fan page TRIathlete 🙂

Szczęśliwa Siódemka – Komorniki

Szczęśliwa Siódemka – tak właśnie nazywał się bieg w Komornikach.
Dystans 7, 777km start 10:30.

IMG_20150628_091137
Gdyby siódemek było mało, to jeszcze miałam szczęśliwy numer 7 🙂

Od biura zawodów do startu szło się jakieś 15 minut.
Start był w lesie.

Zrobiliśmy rozgrzewkę, selfie i poszliśmy ustawić się na starcie 🙂

IMG_20150628_102411

Zegarek mi w ogóle nie chciał złapać GPS’a.
Las i tłum ludzi robi swoje.
Ja się jednak nie przejmuje, bo zawsze biegnę „na czuja”.
Czułam, że nie jest to mój dzień, że nie będzie dobrze.
Wiem, że nie powinnam biegać, muszę odpuścić na jakiś czas.
Dopiero wtedy jest szansa, że moje zdrowie wróci do normy.
Ale jak odpuścić bieganie?
Biegam tylko na zaplanowanych i opłaconych startach.
Nie trenuje nic praktycznie od miesiąca.
Ciężko jest zrezygnować z pasji, która odgrywa istotną rolę w Twoim życiu.

..wracając do biegu..

Wystartowaliśmy! z małym poślizgiem, ale to nic 🙂
Na ‚dzień dobry’ można było wbiec w błotnistą kałużę, także jak ktoś pechowo się ustawił na starcie to mógł nieźle zacząć 🙂
Droga prosta po lesie, trochę podbiegów i zbiegów.
Taki a’la mini mini Rzeźniczek 😀
Biegło się przyjemnie.
Jednak ja od samego początku zastanawiałam się ‚co ja tutaj robię’.
Dramat zaczął się na 3km.
3 i 4km biłam się z myślami, żeby przejść do marszu.
Z jednej strony to niecałe 8km.
Jednak bolący żołądek nie chciał odpuścić.
(ogólnie mam problemy z bólem żołądka, nie tylko przy bieganiu)
Do tego słabe nogi. Słabe ciało.
Tylko myśli ‚zatrzymaj się’, ‚nie masz sił’, ‚nie dasz rady’, ‚jesteś słaba’
a moje drugie ja : ‚dasz rade’, ‚zostało już niewiele’, ‚zaraz będzie półmetek’,
‚tylko 20min i jesteś na mecie’, ‚Madzia nie poddawaj się!’, ‚Ty się nie poddajesz’,
‚nie możesz tu przejść do marszu, bo jesteś pomiędzy polem, a lasem zanim dojdziesz do mety to minie dużo czasu’,
‚taki ładny medal, żeby go zdobyć musisz przebiec cały dystans!’, ‚Madzia jesteś twardzielką!’

i tak od słowa do słowa, od metra do metra, od startu do mety…

Po drodze stał straszy Pan z Panią, Pan dodał mi słowa otuchy „Jest Pani druga!”
Normalnie te słowa dodałyby mi energii, ale nie tym razem, ciągle te marszowe myśli były ze mną.

Garmin nie zadziałał, więc nawet nie wiedziałam ile km już za mną, a ile przede mną!
Wypatrywałam tabliczek z oznaczeniem kilometrów.
Słyszalam też Garminy biegaczy przede mną i za mną, zawsze przy pełnym km zegarek wydaje dźwięk 😀
Wtedy się domyślałam, który może być km 🙂

Trasa była dosyć przyjemna, trochę lasu, trochę drogi pomiędzy polami.
Zabezpieczenie trasy też było bd dobre.

Do tego wszystkiego pogoda dopisała!
Powiedziałabym nawet, że idealna pogoda dla biegacza!

Gdzieś po drodze wyprzedziła mnie Magda.
Cały czas sobie mówiłam, że jak mnie wyprzedzi jedna biegaczka, potem 2,3,4,5,6 to zatrzymam się i przejdę do marszu!
Ale walczyłam cały czas z moim słabszym „JA”.
Magdę udało się wyprzedzić ok 7km.
Cały czas się obawiałam, że biegnie tuż za mną.
Dlatego nie oglądając się za siebie mknęłam do przodu.

i w końcu wybiegamy z lasu!!
a to oznacza, ze już lada chwila będzie meta!
Tylko gdzie jest ta meta?!
Ubzdurałam sobie, że będzie na drodze, a ona była w innym miejscu!
No to zbieram wszystkie siły, które mam w sobie i biegnę walcząc o 2 miejsce.
Za zakrętem znowu prosta i już widzę metę jeszcze jeden zakręt w lewo, prosta, znowu w lewo i prosta do mety! Juuuuuuupi!

IMG_2523

 

meta2

Wbiegłam z czasem 37m:21s jako 2 kobieta.

Udało się. Znowu się nie poddałam.
Osiągnęłam to o czym marzyłam. Chciałam stanąć na podium.
Wybiegałam to. Bez szału, ale się udało.
🙂

DSC_4817
Z Magda 🙂

DSC_4823

IMG_20150628_114700

IMG_20150628_165918

11705590_930780746984637_946130753_o

11354813_930780790317966_2029077211_n

1

IMG_7918
całe życie zacieszam 😀

IMG_20150628_124333

Organizacja super, trasa super, chętnie wrócę tu za rok!

DSC_4834

Regeneracja sportowca = SEN

Sen jest nieodłączną częścią naszego życia, pozwala nam zregenerować siły i chroni nasz organizm przed wyczerpaniem. U osób aktywnych fizycznie jest to nieodłączna część treningu (zgodnie ze schematem jedz, trenuj, śpij). Powinniśmy spać 7 – 8h dziennie, żeby czuć się dobrze. O śnie nigdy nie powinno się zapominać, on i tak sam się o siebie upomni w odpowiednim momencie. W życiu sportowca regeneracja ma bardzo duże znaczenie. Jest sposobem zwiększenia wydajności oraz potencjalnie ma wpływ na poprawę wyników.

Sportowiec wyspany  = lepsza motywacja

Sportowiec wyspany  = więcej sił

Sportowiec wyspany = więcej werwy do pracy

Sportowiec wyspany  = mniejsza podatność na kontuzję

Sportowiec wyspany  = więcej chęci do treningu

Sportowiec wyspany  = dużo radości

20150621_063325

Najefektywniejszy sen jest w nocy. Wtedy organizm najlepiej się zregeneruje. Ja osobiście staram się kłaść spać najpóźniej o 23, a wstaje po 5. Jak pójdę później niż 23 to na drugi dzień w pracy jest ciężko wytrwać do 15.

Co jeśli nie dosypiamy? Nasza sprawność fizyczna, a także psychiczna się obniża. Nasza motywacja się zmniejsza, robimy się obojętni co do różnych rzeczy nawet co do treningu! Nasze reakcje są spowolnione, zmniejsza się zdolność koncentracji, stajemy się rozdrażnieni.

Niewyspanie oraz przemęczenie organizmu sprawia, że cięższe treningi męczą nasz jeszcze bardziej.
Możemy też wykonać je słabiej niż planowaliśmy. Nie jesteśmy w stanie utrzymać solidnego planu treningowego. Efekty treningów mogą być mniej zadowalające niż zakładaliśmy. Pamiętajmy o odpowiedniej ilości snu i dbajmy o to jeśli chcemy osiągnąć zamierzone wyniki. Dla lepszego samopoczucia, większej werwy i dni przepełnionych optymizmem. Odpowiednio przeprowadzony odpoczynek jest kluczem do SUKCESU!

 

DSC_0186

 

Żeby dobrze się wyspać to trzeba mieć coś wygodnego, fajnego i ładnego. Firma Muzzy Nightwear ma w ofercie ładne piżamki. Razem z Muzzy organizujemy konkurs. Nagrody są następujące :

1. Szlafrok + piżama „Atlantic Oceany”
2. Piżama bokserka żółta
3. Piżama kremowa „Coffee is my passion”

Zapraszamy serdecznie do udziału!

 

konkurs

 

DSC_0176 DSC_0192

Older posts

© 2017 Strong & Fit Women

Theme by Anders NorenUp ↑