Strong & Fit Women

Zwiedzam świat biegając!

Category: Lifestile (page 2 of 2)

Nigdy nie rezygnuj z celu, czas i tak upłynie DZIAŁAJ

Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie. Cytat zapewne bardzo dobrze znasz, tylko czy zastanawiałeś się głębiej nad jego treścią? Czas. W dzisiejszych czasach czas odgrywa bardzo znaczącą rolę w naszym życiu. Widzimy jak szybko płynie i ciągle nam go brakuje. Często musimy zrezygnować z jakiś działań na rzecz innych spraw do załatwienia. Jest to proces nieodwracalny, ale należy się dobrze zorganizować i naprawdę MOŻESZ WSZYSTKO! 

Zacznę od poniedziałku

Zacznę od poniedziałku! Znasz to? 😉 Tylko od którego? W roku ich trochę mamy. Może miał być to poniedziałek 07.03.2016r? Dni, miesiące, lata minęły, a Ty nadal stoisz w miejscu? Może przestań zaczynać od przysłowiowego poniedziałku i zacznij tu i teraz, od dziś!

Bądź optymistą

Nigdy nie rezygnuj z celu

Brak motywacji 

Brakuje Ci motywacji do ćwiczeń, czy do zdrowego odżywiania? Jasne, przecież szybciej jest zjeść kebaba na mieście niż pełnowartościowy i zdrowy posiłek. Wieczorem najlepiej obejrzeć film? Nie przyszło Ci nigdy do głowy, że w trakcie oglądania filmu możesz poćwiczyć na macie? Próbujesz szukać rozwiązań, czy tylko czekasz? Tylko na co czekasz, hmm? Czas i tak upłynie, a efektów jak nie było tak nie ma.

Zobacz również: dlaczego lato na najlepszy czas na zmiany?

Nie czekaj – działaj

Popracuj nad samodyscypliną. To właśnie w głównej mierze samodyscyplina pomoże zmienić Twoje życie na takie jakie chcesz żeby było. Nie tyczy się to tylko uprawiania aktywności fizycznej, ale niemalże każdej dziedziny życia. Samodyscyplina to robienie czegoś niezależnie od tego, czy nam się chce, czy też nie.  

Marka @icewatch posiada szeroki wybór zegarków. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Obierz cel

Wyznacz cel, który chcesz osiągnąć i dąż do jego osiągnięcia. Może to być przebiegnięcie 10km poniżej godziny lub regularne jedzenie śniadania codziennie rano. Nie wyznaczaj sobie celu z kosmosu. Celuj wysoko, ale z umiarem. Jeżeli postawisz sobie cel, który zawyży mocno poprzeczkę możesz się zdemotywować i zrezygnujesz z jego osiągnięcia. Cel musi być realny do osiągnięcia przez Ciebie.

Droga do osiągnięcia celu

Jak widzisz droga do osiągnięcia celu wcale nie jest taka trudna. Musisz się zastanowić co robisz źle, co mógłbyś poprawić. Żeby było łatwiej wypisz na kartce wszystkie błędy, które popełniasz lub Twoje słabe strony. Z drugiej strony kartki wypisz swoje postanowienia i cele. Małymi krokami do przodu i osiągniesz cel. Tylko uwierz, że to jest możliwe i działaj. Nie od poniedziałku, ale od dzisiaj. Pamiętaj, nigdy nie rezygnuj z celu, czas i tak upłynie. Powodzenia!

Czas i tak upłynie!
Zegarek @icewatch

Zdjęcia fot. @po_drugiej_stronie_lustrzanki

Dlaczego lato to najlepszy czas na zmiany?

Lato to najlepszy czas na podjęcie decyzji o zmianie nawyków żywieniowych oraz na rozpoczęcie aktywności. Zatem jest to najlepszy czas na wyrobienie zdrowych nawyków. Latem i wiosną zawsze przybywa osób aktywnych fizycznie. Widać to chociażby na biegowych ścieżkach, „sezonowcy” zaczynają wychodzić na trening. W części jest to też spowodowane nadchodzącymi wakacjami oraz lepszą pogodą. Ale czy nie będzie lepiej jak przez cały rok będziesz żyć aktywnie?  

Lato to najlepszy czas na rozpoczęcie aktywności?

Oczywiście, że tak! Latem dzięki lepszym warunkom atmosferycznym nie masz tyle powodów do wymówek. Nie musisz uszczuplać domowego budżetu, ponieważ masz cały wachlarz dyscyplin sportowych do wyboru. Jazda na rowerze, bieganie, jazda na rolkach, gra w badmintona, siatkówka, kajaki, wędrówki górskie, nordic walking, czy kitesurfing. To zaledwie kilka aktywności, które możesz wybrać latem. Za to w klubach fitness pojawiają się promocje niemalże za pół darmo. Jeżeli chciałbyś poćwiczyć mimo wszystko na siłowni lub uczęszczać na zorganizowane zajęciach grupowe w klubie fitness to przejrzyj wakacyjną ofertę klubów w Twoim mieście. Na pewno znajdziesz odpowiednią ofertę dla siebie. Na krytych basenach również często pojawiają się promocje, sama kiedyś skorzystałam i zapłaciłam dwa złote za godzinę. Gdyby brakowało Ci mimo wszystko motywacji możesz zapisać się na obóz sportowy. Poznasz pozytywnych ludzi, odpoczniesz oraz spędzisz miło i aktywnie czas.

Aktywność fizyczna to przyjemność 

Aktywność fizyczna latem to czysta przyjemność. Pogoda sprzyja uprawianiu sportu na świeżym powietrzu. Możesz wybrać odpowiednią dyscyplinę dla siebie. Pamiętaj, że trening ma sprawiać Ci radość. Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Początki bywają ciężkie, ale z treningu na trening będzie co raz lepiej. Zobaczysz sam. Najważniejsze, żeby to co robisz sprawiało Ci radość. Nie zmuszaj się do niczego, gdyż możesz się szybko zniechęcić. Każda forma aktywności jest dobra. Lato to najlepszy czas na rozpoczęcie aktywności, pozwoli wyrobić nawyki treningowe, które później wystarczy kontynuować.

Wakacje to najlepszy czas żeby zacząć uprawiać sport 

Wakacje to najlepszy czas, żeby zacząć żyć aktywnie. Na początku mogą to być spacery lub jazda na rowerze. Mówisz nie mam czasu? Odstaw samochód lub komunikację miejską i idź pieszo do sklepu na zakupy. Zacznij dojeżdżać do pracy rowerem lub wysiądź dwa lub trzy przystanki wcześniej i przespaceruj się. W weekend warto pomyśleć o wycieczce w góry, nad jezioro, czy do parku krajobrazowego. Stopniowo zwiększaj intensywność oraz czas aktywności. Pamiętaj, żeby wybrać aktywność dobrą dla Ciebie i Twojego zdrowia. Z czasem będziesz odczuwać potrzebę aktywności, będzie to dla Ciebie bardziej naturalne.

aktywne życie

Rano, w południe, czy wieczorem? Kiedy najlepiej trenować? 

Jeżeli wybierzesz bieganie to latem najlepiej jest biegać rano lub wieczorem. Rano najlepiej skończyć trening do godziny 9. Pamiętaj, żeby nie wychodzić na trening w samo południe. Jeżeli zaczynasz swoją przygodę z bieganiem, organizm nie jest przystosowany do treningu w upale. Taki trening nie jest również zdrowy dla organizmu. Skutkiem nieodpowiedzialnego wyjścia na trening może być odwodnienie, znużenie, brak sił, udar słoneczny oraz zniechęcenie się do treningów. Podczas letnich treningów pamiętaj o nawodnieniu i odpowiednim ubiorze ( obowiązkowo koszulka zakrywająca ramiona i lekka czapka na głowę). Tyczy się to większości dyscyplin uprawianych na świeżym powietrzu. Pamiętaj, że Twoje zdrowie jest priorytetem.

Motywacja do treningu 

W aktywności fizycznej najważniejsza jest regularność. Dzięki regularnym treningom Twoja forma rośnie w górę. Trening, który na początku był dla Ciebie wyzwaniem, staje się stopniowo co raz bardziej przyjemny. Z kolei Ty możesz przesunąć granicę i spróbować na przykład przebiec kilometr więcej. Myśl pozytywnie i nie traktuj aktywności jako przymus. Nie rzucaj się na głęboką wodę i nie stawiaj wysoko poprzeczki. Zacznij od naprawdę małej aktywności i stopniowo ją zwiększaj. Masz wyrobić w sobie nawyk do regularnej aktywności, a efekty przyjdą z czasem.

Zacznij swoją przygodę z aktywnością już teraz 

Przejdź na stronie aktywności razem z Milko i zacznij przygodę z aktywnością już teraz. Od kilku lat marka Milko zachęca Polaków do aktywnego trybu życia oraz spędzania czasu na świeżym powietrzu. Przyłącz się do akcji RUSZAJ Z MILKO i zacznij żyć aktywnie już teraz. Milko w swojej ofercie posiada między innymi jogurty owocowe bez syropu glukozowo – fruktozowego, konserwantów i sztucznych dodatków. Planujesz aktywny dzień? Weź ze sobą na drogę ulubiony produkt Milko w małym, poręcznym i wygodnym opakowaniu. Produkty Milko bez problemu mieszczą się w plecaku, więc warto zawsze mieć przy sobie zdrowy i orzeźwiający napój, który jest jednocześnie zdrową przekąską. Już teraz zacznij swoją przygodę z aktywnością, przyłącz się do akcji i weź udział w konkursie z nagrodami na stronie https://milkonadroge.pl/

Powodzenia! 😉

GWiNT Ultra Cross – mój mini debiut

GWiNT Ultra Cross

odbył się w tym roku po raz szósty na dystansie 100mil (165km), 110km i 55km. Trasa biegu przebiegała przez trzy powiaty grodziski, wolsztyński i nowotomyski. Mini GWiNT Wolsztyn – Nowy Tomyśl.

Dlaczego zdecydowałam się na start w ultra i jaki dystans wybrałam?

Ja tylko chciałam, żeby meta nie była zbyt blisko. Mój niedosyt po maratońskich startach i mecie, która do tej pory była zbyt blisko spowodował, że chciałam pobiec dalej. Słyszałam sporo opinii o biegu GWiNT Ultra Cross i stwierdziłam, że start w tym biegu na dystansie 55km będzie dobrym rozwiązaniem na początek przygody z ultra. Czekałam z niecierpliwością, aż ruszą zapisy i szybciutko się zapisałam. Później już nie było odwrotu, trzeba było się przygotować i pobiec!

Mój niezbędnik na bieg

Mój niezbędnik na bieg

Czego oczekiwałam od startu w tym biegu?

Chciałam, żeby mnie ten dystans przeczołgał dosłownie i w przenośni, żebym była zmęczona, odczuła wysiłek i nie miała siły na więcej.

Jak wyglądał mój biegowy debiut?

Do Nowego Tomyśla przyjechaliśmy około 9:30. Poszłam odebrać pakiet startowy i udałam się do szatni, żeby przygotować się do biegu. Było jeszcze trochę czasu, więc oddałam rzeczy do depozytu i czekałam, aż ten czas minie.. ale wyjątkowo wolno leciał! Niecierpliwiąc się ok. 10:30 wyszłam na zewnątrz, stanęłam w Słoneczku i czekałam, aż będziemy wsiadać do autobusów, które zawiozą nas na start. Jadąc autobusem zastanawiałam się jak ugryzę ultra temat i odczułam po raz pierwszy tego dnia zmęczenie i spadek mocy. Dojechaliśmy na parking i udaliśmy się w kierunku startu, trzeba było trochę przyspieszyć i wyprzedzić większość osób, żeby zdążyć jeszcze do toalety. : D Bez tego ani rusz! Na szczęście kolejka była mała, więc raz, raz i idę na start. : D Zostało jakieś 10 minut. Zrobiłam zdjęcie, zawiązałam dobrze buty, złapałam GPS w zegarku i ustawiłam się na linii startu..

Pakiet startowy mini GWiNT Ultra Cross

START godz. 12:00

Tadam! Ruszyliśmy. Ustawiłam się bardziej z przodu, żeby móc swobodnie biec i nie kotłować w kolejce. Na pierwszych kilometrach miała być dosyć wąska ścieżka. Bieg zaczęłam z hamulcem, chociaż hamował zbyt słabo. Plan był na jeszcze wolniejszy początek, ale to nic. Postanowiłam złapać rytm i mknąć do mety. Jeszcze przed biegiem usłyszałam, że od 10km do bodajże 25km mają być podbiegi i będzie to najcięższy odcinek trasy. Pierwsze 10km minęło bardzo dobrze, trasa była fajna i dobrze się biegło. Jakie było moje zdziwienie jak dokładnie na 10km zobaczyłam pierwszą górkę, sporą górkę! Już wtedy wiedziałam, że łatwo nie będzie. Chociaż w tym roku po górach sporo kilometrów wybiegałam. Jednak wolę biegać w górach, niż po leśnych pagórkach. Na te leśne trasy jestem zbyt miętka. 😉 I tak sobie pomyślałam, na co ja się zapisałam! Jak przebiegnę te 55km?

5 minut do startu

Odliczałam od górki do górki. Pod górkę i z górki i tak przez około 10km. W sumie te górki nie były takie złe. Jednak boję się szybciej zbiegać, więc trochę na tym traciłam. Z kolei na niektóre górki lepiej było podejść, żeby łydek tak nie zmęczyć, a że woooolno chodzę to znowu byłam w plecy z czasem. No cóż mam takie swoje fobie, z którymi staram się walczyć, ale potrzeba czasu. Od czegoś są te ultra biegi, prawda?

Pierwszy punkt odżywczy zlokalizowany był na ok. 15km. Przybiłam piątkę mocy i pobiegłam dalej. Miło było usłyszeć kibiców i informację jesteś druga i  masz 4 minuty straty. Z uśmiechem i naładowana pozytywną energią pobiegłam dalej.

Pierwsze kilometry minęły dosyć szybko, ale było mi strasznie gorąco. Ścieżki wzdłuż pola i przebijające się Słońce, dawało taki efekt, że zamarzyłam o wbiegnięciu na metę i wypiciu 0,5l wody mineralnej duszkiem. 😉 Ale do zrealizowania tego marzenia była jeszcze długa droga..

Trasa biegu GWiNT Ultra Cross

Samotne kilometry mijały wolno. Zbyt wolno. Zazwyczaj łykam biegi za jednym razem i nawet nie zdążę się obrócić, a już jest meta. Tym razem tak nie było. Już po 20 którymś kilometrze zaczęłam odczuwać zmęczenie. To ewidentnie nie był mój dzień, dziwne uczucie zmęczenia towarzyszyło mi od początku biegu i zaczęło być jeszcze bardziej odczuwalne. Gdzie się podziała ta magiczna moc? Chyba została gdzieś w lesie, a może w moim kochanym Lasku Marcelińskim i na GWiNTa ze mną nie pojechała. No cóż, życie. : D

Na 29km minęła mnie Madzia, moja towarzyszka z autokaru. Więc już z nie byłam druga, a trzecia. Nie trwało to długo, bo na 31km minęła mnie kolejna Pani miło z jej strony, że zapytała się jak się trzymam. 😉 Dawałam radę, ale mocy to ja już nie miałam. : D Do mety za to były jeszcze 24km!

Gdzieś na trasie 😉

Trasa biegła różnymi ścieżkami, zwykłą leśną drogą, drużką wzdłuż pola, trochę miękkich piasków, przez jagody i konwalie, między drzewami w lesie, gdzie ścieżkę wybiegali biegacze, przez paprocie i chaszcze, dwa mostki z bajorkiem, trochę błotka, utwardzona i kamienista droga, trochę asfaltu. Górki też były różne, głównie z piaskiem, jak zobaczyłam pierwszy piaskowy zbieg – miałam chwilę dezorientacji jak to ugryźć. : D

Trasa biegu

Na 38km zatrzymałam się w punkcie odżywczym. Zjadłam pomarańczo, wpiłam trochę wody i opłukałam wodą ręce. Zabrałam jeszcze 2 ćwiartki pomarańczy na drogę i pobiegłam dalej.

Kiedy zaczyna się ultra bieg

Tadam! 42km i maraton w 4:19. Jak na trasę z ok. 10km górkami uważam, że czas maratoński całkiem spoko : D Teraz zaczynam dotąd nieznane mi kilometry. Niby tylko 13km i meta, ale chyba najcięższa trzynastka w moim życiu. Nie wiem skąd miałam brać siły na bieg jak ich zwyczajnie nie miałam? No nie miałam siły. Od samego początku czułam, że jadę na oparach mocy, ale teraz to już chyba rezerwa się załączyła. Naprawdę było mi wszystko jedno. Ciężkie to były kilometry. Po drodze mijałam się z tymi samymi biegaczami. Tak się mijaliśmy przez kilkanaście kilometrów całej trasy, jak ja zdobyłam więcej mocy byłam przed nimi, jak oni mieli więcej mocy, byli przede mną i tak to się w kółko kręciło. Gdzieś około ostatniej dyszki poznałam Pana Piotra, który mnie motywował. Za nic nie kazał się poddawać. 😉 Starałam się jak mogłam, ale ciężko było, oj ciężko.

Długa ta trasa była, nic mi czas nie uciekał. Naprawdę nie przepadam za bieganiem po takim terenie. Wolę już konkretne góry, tam mam więcej motywacji. Na takich ścieżkach nigdy nie lubiłam biegać.  No, ale wyjścia nie było i trzeba było jakoś ugryźć ten bieg.

10km do mety

Ostatnie kilometry biegły wąską ścieżką pomiędzy drzewami. Myślałam, że będzie tutaj już bardziej płasko, ale nie ma takiej opcji, trzeba było pomęczyć jeszcze trochę nogi. I tak 3km przed metą minęła mnie biegaczka, więc spadłam na piątą pozycję, ale było mi wszystko jedno. (Chyba ten wpis, będzie najbardziej demotywującym wpisem w moim życiu, ale to przez tą trasę, naprawdę nudzi mi się w takim terenie, a motywacji nie przybywa. :D) Zastanowiłam się, czy zdołam ją dogonić, ale widać było, że ma jeszcze moc w nogach, więc raczej nie dałabym rady. Generalnie cieszę się, że dziewczyny mnie wyprzedziły, bo należały im się te miejsca, ja byłam takim żółtodziobem na tym biegu.

Próbowałam się trochę podnieść na duchu i tłumaczyłam sobie, ze to już ostatnie kilometry, dasz radę Magdaleno. Wypatrywałam tylko taśm z przodu, żeby czasami na sam koniec źle nie pobiec. Po wybiegnięciu z lasu biegło się wąską ścieżką wzdłuż ogrodzenia i domów, później uliczkami między domami i w końcu dobiegłam gdzieś bardziej do centrum miasta. Czułam metę w powietrzu, ale nie wiedziałam gdzie dokładnie jest. Pewien Pan jadący na rowerze w moją stronę zapytał się, czy znam trasę do mety. Powiedziałam, że nie. Więc powiedział, że mnie poprowadzi i mam biec za nim. Ostatnie metry biegłam chodnikiem i Pan mnie informował, że np. teraz skręcamy w lewo i zaraz po pasach na prawo. Aż w końcu ujrzałam metę i na przekór wszystkiemu moc jeszcze była, bo mój standardowy finisz w postaci sprintu do mety zaliczyłam. 😉

Pełne skupienie, żeby nie spaść do bajorka. Fot. Forest-Camp

Atmosfera podczas biegu i całych zawodów bardzo sympatyczna. Fajnie było. Biegaczom humory dopisywały, więc było zabawnie. 😉 Jednak mimo wszystko było dużo samotnych kilometrów.

META: 55 km – 5h:54m:35s
śr. tempo 6:27 min/km
5 miejsce wśród kobiet na 82 zawodniczki
2 miejsce w K20 (miejsca się nie dublują przy nagrodach, więc zajęłam 1 miejsce w kategorii) na 12 zawodniczek
60 miejsce na 305 zawodników

1 miejsce w K20

Plan był utrzymać tempo 6:00 min/km do max 6:30min/km, a jakby nogi dobrze podawały to 5:45-50. Niestety to nie wyszło. Pierwszy raz nie mogłam złapać rytmu biegu, najprawdopodobniej wybiły mnie z rytmu górki i podłoże po którym nie przepadam biegać. Do tego odczucie, że to nie jest mój dzień. Nie tak to miało wyglądać.. No trudno. Wynik i tak jest lepszy niż planowałam i zdobyłam nowe biegowe doświadczenie z czego się bardzo cieszę.

Odpoczęłam dłuższą chwilę na mecie, energia wróciła i przeszła mi przez głowę myśl, mogłabym biec dalej. : D

Dlaczego nie zostałam Ultraską?

Jak zaczynałam biegać to biegami ultra były głównie biegi na dystansie od 100km. O krótszych nie słyszałam (albo było ich mało). Zachowując szacunek i uznanie dla prawdziwych Ultramaratończyków nie uważam się za Ultraskę. Bieg ultra kojarzy mi się z ekstremalnym wysiłkiem, wytrzymałością, determinacją, samozaparciem i osiągnięciem indywidualnego sukcesu. Biegaczy, którzy biegają prawdziwe ULTRA podziwiam, jesteście niesamowici!

Mini GWiNT stanowi dla mnie przetarcie przed ultra biegiem, jest to bieg tylko 13km dłuższy od maratonu. Tegoroczna trasa podobno była najtrudniejsza. Uważam, że udało mi się ją pokonać, jak na debiut w całkiem dobrym czasie. Planowałam ukończyć bieg w 6-7h, a o 5 z przodu nawet nie marzyłam. Po raz kolejny nieświadomie udowodniłam sobie, że potrafię osiągnąć wynik, który nawet nie przemknął mi przez myśl.

W nogach 55km biegu

Mówicie, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej.

Ale przyszłego roku nie będzie. Stwierdziłam, że do ultra muszę dojrzeć i na pewno będę chciała przed trzydziestką (30ste urodziny) ponownie zmierzyć się z dłuższym dystansem. Jednak wolałabym pobiec taki bieg jesienią, ponieważ wiosną bieganie takich dystansy nie jest dla mnie. Zimą na tyle się nie rozbiegam, żeby w 100% być przygotowaną. Do tego często łapią mnie przeziębienia, które uniemożliwiają treningi. Będę oscylować w bieg 60-70km i raczej górski. Wstępnie planuje podejście numer 2 za dwa lata.

Na trasę biegu GWiNT Ultra Cross na pewno jeszcze wrócę, ponieważ mam z nią porachunki do wyrównania. Raz na własne życzenie dałam się jej przeczołgać, ale drugiego razu nie będzie. 😉 Wstępnie będzie to w roku 2024, żeby też jeszcze przed trzydziestką zdążyć. 😀

Podsumowanie biegu

Teraz wracam do mojego kochanego dystansu – maraton. Najpiękniej! 

 

Jak się przygotować do pobrania krwi? [dieta, trening, sen]

Podjąłeś w końcu decyzję – idę jutro rano zrobić badania! Super – gratuluję – jednak czy pomyślałeś, że do badań należy się przygotować? Nie bój się, nie jest to nic trudnego. Przedstawię Ci w kilku punktach, co możesz zrobić, żeby dobrze przygotować się do przeprowadzenia badań. Odpowiednie przygotowanie zapewni otrzymanie miarodajnych wyników.

Pobranie krwi wykonaj w godzinach porannych = 7:00 – 10:00. 

Jeżeli przyjmujesz leki musisz uzgodnić z lekarzem czas zażycia leków w dniu badania.

DIETA

Nie zmieniaj diety przed wykonywaniem badań, jedz to co jadłeś. Nie zaleca się wykonywania badań w przypadku głodówek oraz obfitych posiłków.

Badania wykonaj na czczo. Dzień wcześniej zjedz ostatni posiłek do godz. 18:00. Postaraj się zachować odstęp pomiędzy badaniami, a ostatnim posiłkiem min. 12h.  

Pamiętaj, żeby przed badaniami (od rana)  pić tylko czystą wodę (zalecana niewielka ilość), nie pij kawy, ani herbaty.

SEN

Na badania przyjdź wyspany – wypoczęty.

TRENING

W dniu poprzedzającym badania unikaj intensywnego wysiłku fizycznego, jeżeli musisz koniecznie zrobić trening – wykonaj lżejszy trening. Zaleca się zachowanie odstępu pomiędzy badaniami, a treningiem min. 12h. Spróbuj zmodyfikować plan treningowy tak, aby dzień przed badaniami stanowił regenerację.

Przed pobraniem krwi zaleca się chwilę odpoczynku – dosłownie kwadrans – w spokojnej pozycji siedzącej. Więc jak się będziesz spieszyć – nie biegnij na badania i przed pobraniem krwi usiądź na kilka minut. 😉

Kilka wskazówek spersonalizowanych pod badania:

ŻELAZO – Gdy wykonuję badania żelaza, staram się kilka dni wcześniej nie zażywać preparatu zawierającego żelazo, a w dniu poprzedzającym badanie staram się nie jeść produktów bogatych w żelazo. Dlatego, że nie chcę żeby wynik wyszedł zawyżony – oszukany.  😉 Tak samo w przypadku brania witamin i minerałów kilka dni przed badaniami nie biorę suplementów.

CHOLESTEROL (cholesterol HDL, cholesterol LDL, trójglicerydy)  – Kilka dni przed badaniem zalecane jest trzymanie diety, unikanie tłuszczu, alkoholu i palenia papierosów, a także spożywanie witaminy C, unikanie stresu i zwiększonego wysiłku.

GLUKOZA – Przed badaniem zaleca się nie żuć gumy, nie palić papierosów, nie pić soków owocowych, słodzonych napoi i kawy. Zjedzenie niewielkiego posiłku przed badaniem może wpłynąć na wzrost stężenia glukozy we krwi.

> Są i takie badania, które można wykonywać przez cały dzień i nie wpływa na nie np. zjedzenie posiłku. W tym celu skontaktuj się z pracownikiem punktu pobrań.

Nie wykonuj badania:

  • w czasie miesiączki
  • po intensywnym wysiłku fizycznym
  • po wypiciu alkoholu

Polecam kupienie badań przez stronę swisslab.pl Można sporo zaoszczędzić. Na stronie są przygotowane specjalne pakiety dla sportowców: Pakiet Sport A, Pakiet Sport B, Pakiet Sport C, Pakiet Badań Healthy Woman, Pakiet Badań Healthy Man i specjalny pakiet badań zanim rozpoczniesz dietę. 😉
Na stronie sprawdzisz najbliższą placówkę <SPRAWDŹ TUTAJ>

Mam specjalny rabat dla moich czytelników – 10% na www.swisslab.pl
Zamów badania online i oszczędzaj $$ 😉

Newer posts

© 2025 Strong & Fit Women

Theme by Anders NorenUp ↑