Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam długie dystanse.
Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam Królewski dystans.
Każdy kto mnie zna wie, że bieganie „dodaje mi skrzydeł”.
Każdy kto mnie zna wie, że bieganie daje mi multum radości!

Zanim odpowiem na pytanie zadane w tytule opiszę moje dwa starty w maratonie.

MARATOŃSKI DEBIUT.
Jest lipiec 2013. Magda bierze udział w konkursie, gdzie do wygrania jest pakiet na poznański maraton, owy pakiet wygrywa. 25 lipca wychodzi na pierwszy trening przygotowujący do maratonu. Warto wspomnieć, że zawsze lubiłam biegać, nigdy nie biegałam regularnie, w kwietniu 2013 przebiegłam pierwszy półmaraton bez przygotowania, po nim nie biegałam dobre 2 miesiące bo mnie łydki bolały. Wiedziałam, że maraton to poważny start dlatego jak połówki mogę biegać bez przygotowania tak do maratonu trzeba się przygotować! Ściągnęłam plan z Internetu, 4 treningi w tygodniu, niedziela długie wybiegania (16,18,20,22,24, 24,26,30km) Dwa tygodnie przed maratonem zmniejszyłam już kilometraż, bo czułam, że znowu łydki mnie zaczynają boleć.
Nadszedł dzień startu, jak w kwietniu nie wiedziałam co robię na starcie poznańskiego półmaratonu i co to jest 21 km, tak teraz byłam przekonana, że przebiegnę maraton! Plan na maraton? Dobiec do mety. Biegło się super, po drodze rozmowy z biegaczami, mnóstwo radości, uśmiechu, luz w nogach, pozytywne nastawienie (ciągle czekałam na ścianę, tyle o niej słyszałam i czytałam 🙂 ) Na trasie tylko starszy Pan mi powiedział, że złamię swobodnie 4h i się dziwił, że tak amatorsko, a tak dobrze, swobodnie biegnę. Kilometry do mety uciekały bardzo szybko! Uwielbiam długie biegi za to, że łapie szczęście po drodze, jestem na tyle szczęśliwa, że nie wiem kiedy ta trasa mija! Na metę wbiegłam z czasem 3h:54min. Satysfakcji z przebiegniętego maratonu nie mam do dzisiaj. Dlaczego? Nie pobiegłam zwyczajnie na miarę swoich możliwości, wtedy tak naprawdę nie wiedziałam o co chodzi z bieganiem, nie wiedziałam jak biec. Biegłam na luzie. Wiem, że swobodnie bym mogła zrobić poniżej 3:50, ale kto wtedy o tym wiedział? Meta była zdecydowanie za szybko, ojj zdecydowanie. Ale jak dotarło do mnie, że przebiegłam pierwszy maraton w wieku 19 lat, to zaczęło mi się to podobać, jeszcze rok wcześniej nie wiedziałam, że pobiegnę taki dystans. 😀

 

MARATON PO RAZ DRUGI.
Wakacje 2014, wygrywam kolejny start w maratonie, przygotowuje się  z fachowcem do maratonu, biegnę w Eskadrze.
Sezon 2014 był trochę kłopotliwym sezonem, przez pół roku miałam kontuzję. Biegałam, nie biegałam i tak w kółko.
Przygotowania z trenerem zaczęły się dobrze, większa motywacja i w ogóle.
Jednak później pogłębiła mi się kontuzja, treningi rozpisywane przez trenera w ogóle mi nie służyły, nie przyjmował moich uwag dotyczących samopoczucia, problemów treningowych, biegowych, rozpisywał dalej plan. W połowie września doprowadziło to do przetrenowania, bolały mnie chyba wszystkie możliwe mięśnie w nogach, przez dobry miesiąc brałam tabletki przeciwbólowe. Nie byłam w stanie wysiedzieć w pracy, tak mnie bolały nogi! Moi znajomi widzieli jak cierpię, jak mówię co mi jest, to było okropne, jakby ‚cios prosto w serce’. Każdy mówił odpuść, daj spokój, uważaj, żeby nie było gorzej.. Wiedziałam, że na 3:40-3:45 już nie mam co liczyć. Wiedziałam, ze maraton to będzie walka o przetrwanie. Tyle bólu przed, okropnego bólu. Ile można brać tabletek przeciwbólowych, tego się tak nie leczy. Wzięłam sprawy w swoje ręce, słuchałam swojego organizmu, wiedziałam kiedy mogę biegać, kiedy odpuścić. Trener swoje, a ja generalnie swoje. Zwyczajnie dla własnego dobra. Dosłownie tydzień przed maratonem nie wiedziałam, czy go pobiegnę. Kontuzja była już na tak zaawansowanym poziomie, że biegałam – kulejąc, tragedia. Wyjście z wyższego tramwaju sprawiało mi kłopot, czułam się jak starsza schorowana osoba! Powiedziałam sobie, staniesz na starcie, pobiegniesz, jeśli coś zacznie się dziać, zejdziesz, dla własnego dobra. (Magda- zdrowy rozsądek- pamiętaj!). Stało się stanęłam na starcie, pierwsza część dystansu super, rozmawiałam z poznanym biegaczem prawie do 18km, biegliśmy w tempie 4:58min/km i rozmawialiśmy. Później nogi zaczęły mi trochę słabnąć na trasie zaczęło pojawiać się więcej podbiegów, głupotę zrobiłam, ze nie jadłam nic na trasie ( trener mówi banów nie jemy, tylko żele. Magda za żelami nie przepada). Dobiegłam do mety, poprawiłam minimalnie życiówkę 3:53 jest. Satysfakcji oczywiście nie ma. Ale wiecie co najlepsze? Kontuzja minęła na dobre po tym maratonie!

Jednak maraton mnie osłabił. Średnio raz w miesiącu byłam chora. Aktualnie pisząc ten wpis też jestem chora. (Sport to zdrowie?)

DLACZEGO NIE BIEGNĘ MARATONU W SEZONIE 2015 ?

Ten sezon zaczęłam od problemów ze zdrowiem. Fatalne wyniki badań, drastyczne niedobory witamin i minerałów.
Osłabienie organizmu na tyle, że raz prawie zemdlałam na treningu, inne razy byłam na tyle osłabiona, że ledwo funkcjonowałam w pracy.
W tym momencie jest lepiej. Jednak nie jest jeszcze dobrze. Po półmaratonie poznańskim, znowu byłam osłabiona, znowu było gorzej.
Staram się uzupełniać niedobory suplementacją i zdrowym odżywianiem.
Mam nadzieję, że z miesiąca na miesiąc będzie tylko lepiej. Odzyskam pełnię sił i będę śmigać jak nigdy!
Bardzo, bardzo bym chciała pobiec maraton. Marzą mi się też ultramaratony.
Jednak nie teraz, plan na ten rok jest taki, żeby poprawić szybkość biegu i zwiększyć kilometraż w nogach.
Żeby mieć satysfakcję z przebiegniętego maratonu, muszę ukończyć go max w 3:30.
Inaczej satysfakcji nie będzie, ja to wiem. Wiem też, że stać mnie na ten wynik.
Jestem w stanie to osiągnąć. Tylko odpowiednie treningi, odżywianie, regeneracja i maraton w tym czasie jest mój.
Może komuś wydać się to dziwne, ale wiem na co mnie stać.
Wiem, że jest co robić, co biegać.
Jednak wiem, że jestem w stanie to osiągnąć.

DSC_0167

Będzie mi bardzo przykro podczas 16PKO Poznań Maraton, że go nie biegnę.
Jednak będę z Wami na trasie, będę kibicować!
Może przebiegnę z kimś kilka kilometrów? 🙂
Ja zawsze z miłą chęcią pomogę.
Bo wiecie bieganie to czysta radość i + 1 000 000 000 do uśmiechu!
:))))))))))))))))))))))))))