Strong & Fit Women

Zwiedzam świat biegając!

Tag: #zawody

Ostatni tydzień przed maratonem – co robić, żeby sobie nie zaszkodzić?

Ostatni tydzień przed maratonem – co zrobić, żeby sobie nie zaszkodzić? Hurraa maraton za tydzień! 🙂 Po tygodniach przygotowań, nadszedł w końcu czas na wymarzony start. Tylko co zrobić, jak jeść, trenować i ile spać? Na start chcielibyśmy być jak najbardziej świeży i wypoczęci. Dlatego warto sobie te ostatnie dni przed maratonem poukładać i zaplanować. Warto sprawdzić również logistykę, czyli godziny otwarcia biura zawodów i komunikację w dniu startu, żebyśmy nie dołożyli sobie dodatkowego stresu przed startem. Kolejną rzeczą jest sprawdzenie profilu trasy i wyposażenia punktów odżywczych.

Ostatni tydzień przed maratonem 

Ile trenować przed maratonem?

W ostatnim tygodniu przed maratonem powinniśmy zwolnić, odpocząć i przygotować się na niedzielny start. Kilometry zostały już wybiegane na treningach, dlatego w ostatnim tygodniu przed startem wykonujemy lekkie jednostki treningowe. Możliwe jest wykonanie szybszego akcentu, jednak taki trening powinniśmy wykonać we wtorek lub najpóźniej w środę. Formy już nie nadrobimy dlatego, czym mniej tym lepiej. 🙂 Każdy plan treningowy zakłada zwężenie jednostek treningowych przed startem tak, aby w dniu startu organizm był jak najbardziej „świeży” i dopiero podczas maratonu pokazał do czego jesteśmy zdolni i na jaki wynik przygotowaliśmy się. 🙂

Sen – ważna sprawa 

Sen odgrywa kluczową rolę zarówno w przygotowaniach do maratonu jak i przed startem. Pomaga zregenerować organizm. Wiem, że w ostatnią noc przed startem czasami emocje przedstartowe biorą górę i ciężko jest spać, dlatego pamiętaj, żeby w całym ostatnim tygodniu przed startem spać około 8 godzin.

Co jeść przed maratonem? 

Teorii na temat jedzenia jest kilka. Jak ja zaczynałam biegać maraton 10 lat temu popularne było w ostatnim tygodniu przed maratonem jedzenie w pierwszej połowie tygodnia potraw z dużą zawartością białka, a w drugiej części tygodnia przejście na węglowodany. Ja jednak staram się jeść normalnie, żeby organizm prawidłowo funkcjonował, a od czwartku zaczynam wdrażać na obiad więcej węglowodanów. Dzień przed biegiem stawiam zawsze na zjedzenie pizzy lub makaronu na obiad/kolację.

Pamiętaj, jeżeli maraton biegniesz na wyjeździe i przyjechałeś w to miejsce z rodziną lub znajomymi – nie eksperymentuj z jedzeniem. Nie próbuj nowych potraw, postaw na zjedzenie sprawdzonych dań, które Ci nie zaszkodzą. Niestety słyszałam o osobach, które przed startem zjadły inne dania w restauracjach niż klasyki przedstartowe i musieli nawet zejść z trasy maratonu, nie kończąc zawodów. Także nie eksperymentujemy, tylko jemy sprawdzone rzeczy. Nikt z nas nie chciałby męczyć się w trakcie biegu lub być zmuszonym do zejścia z trasy z powodu zjedzenia potrawy, która nam zaszkodziła.

Pij wodę

Nawodnienie organizmu to podstawa przed startem, ale również na co dzień. Pamiętajmy, żeby wypijać 2-3l płynów dziennie dla odpowiedniego funkcjonowania naszego organizmu.

Co zjeść na śniadanie przed startem?

Moje śniadanie to taki klasyk, jak większości biegaczy. Biała bułka z dżemem (u mnie koniecznie porzeczkowy z Biedronki lub Lidla) i pół banana. Po takim śniadaniu najlepiej mi się biegnie. Muszę Wam jednak powiedzieć, że swój pierwszy półmaraton i maraton przebiegłam na jajecznicy. 🙂 Tak, dobrze przeczytaliście, na jajecznicy, a na mecie miałam bardzo dużo siły i pytałam dlaczego to już meta? Także jedzenie to też kwestia indywidualna, kiedyś powtórzyłam zawody po zjedzeniu jajecznicy, żeby sprawdzić, czy serio to mogłaby być alternatywa, jednak stwierdziłam, że biała bułka z dżemem to najlepsza opcja. 😀

Strój startowy na maraton

Pamiętaj, żeby z wyprzedzeniem uszykować strój startowy, żele energetyczne i wszystko co niezbędne co będzie Ci potrzebne w dniu startu i w trakcie biegu. Najlepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę, tylko sprawdzić już 2 dni przed startem i powiedzieć sobie – okej, wszystko gotowe! Inaczej też będzie przy maratonie wyjazdowym, gdzie udajemy się w podróż. Pamiętaj, żeby sprawdzić czy masz cały strój startowy, przede wszystkim buty!! Już nie raz słyszałam historię, jak osoba startująca zapomniała zabrać butów, albo stroju startowego. Tak, takie rzeczy też się zdarzają, a emocje przedstartowe robią swoje. :)))

Strój startowy testujemy na treningach, pozwoli to uniknąć obtarć w trakcie biegu i innych zaskakujących nieprzyjemności. Niektórzy biegacze zakładają koszulki startowe, które otrzymali w pakiecie startowym. Nie jest to zbyt dobry pomysł, ponieważ nie przetestowaliśmy tej koszulki, nie wiemy czy będzie się w niej biegło dobrze, czy może nas obetrzeć w niektórych miejscach, ani czy materiał będzie dobrze oddychający i odprowadzający wilgoć. Przy dystansie maratońskim ma to duże znaczenie, dlatego najlepiej przetestować strój startowy na treningach i innych zawodach przed startem.

Sprawdź jaka jest prognoza pogody na dzień startu. Startując wiosną lub jesienią poranki częściej są chłodne, dlatego warto na start zabrać ze sobą bluzę lub kurtkę, a nawet rękawiczki, żeby przed startem zachować odpowiednią temperaturę ciała. Rzeczy możemy oddać osobie, która będzie z nami w roli kibica lub zostawić na barierkach. Po maratonie w Berlinie wszystkie rzeczy są zbierane i przekazywane organizacji charytatywnej. Dobrą alternatywą są rękawki, gdy start jest rano, pierwsze kilometry mogą być „chłodne” dlatego rękawki pomogą utrzymać odpowiednią temperaturę, później możesz je ściągnąć i schować do kieszonki, albo ściągnąć na nadgarstki lub trzymać w dłoni, w zależności co dla Ciebie będzie komfortowe.

Zwiedzanie miasta, a maraton 

Świetną sprawą jest zwiedzanie miasta poprzez biegnięcie maratonu. Sama to praktykuję i bardzo polecam. Jednak jeżeli chcesz zwiedzić miasto do którego pojechałeś/-aś na maraton, lepiej zostaw to na dzień po biegu niż przed. Długie chodzenie nie wpłynie dobrze na nasze nogi, a chcemy mieć jak najbardziej lekkie i wypoczęte w dniu startu.

Złota rada na maraton 

Pozytywne nastawienie i biegniesz do mety. Naprawdę głowa podczas maratonu robi robotę. Nastaw się pozytywnie,  jeżeli przygotowałeś się dobrze, bądź pewny tego startu. Tutaj nie ma zgody na wątpliwości, do maratonu trzeba mieć respekt i być dobrze przygotowanym. Wtedy wszystko będzie z górki. 🙂 Nastawienie ma olbrzymie znaczenie, zapamiętaj! Chyba, że chcesz spotkać po drodze legendarną ścianę. :)))

 

Życzę udanego startu i czekam na informację po biegu jak Ci poszło. Powodzenia!! 🙂 Niech moc będzie z Tobą! 🙂  

Zdjęcie z maratonu w Berlinie, który ukończyłam w 3h:19m/ 2022 r.

 

Bieg wschodzącego Słońca na Babią Górę

Bieg Wschodzącego Słońca na Babią Górę to bieg dla każdego, kto lubi góry. Pobiegniesz raz i będziesz chciał/-a wrócić tutaj za rok. Trasa łatwa nie jest, ale zapisując się na zawody wiesz, że to trasa cały czas pod górę, na Babią Górę. Na górze warunki atmosferyczne potrafią być trudne.

Letni Bieg Wschodzącego Słońca

Z asfaltu w góry…

Pamiętam jak kiedyś widziałam, że znajomi biorą udział w tym biegu. Pomyślałam – fajna sprawa! Jednak daleko, więc pewnie nigdy tam nie dojadę. Życie potrafi zaskakiwać. Cieszę się, że mnie obserwujecie i czytacie mojego bloga. Może nie wiecie, ale ja obserwuje również Was. I tak obserwując poczynania grupy biegaczy w Beskidach stwierdziłam, że kiedyś przyjadę na trening. Nie myślałam, że stanie się to tak szybko! 😉 Od słowa do słowa tydzień temu i mówię – przyjeżdżam i zapiszę się na te zawody! Ahoj przygodo! 😀
Wyjazd w piątek o 22 z Berlina, w Katowicach byłam około 5 i o 5:30 pojechaliśmy do Bielsko-Białej pobiegać. 27km po górach minęło tak szybko, że chciałoby się jeszcze pobiegać. 😀 Będąc na endorfinowym haju, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Szczerze dawno nie miałam tak ogromnego banana na twarzy, a podbiegi i zbiegi pokonywałam śmiejąc się. Potrenowałam zbiegi, uda trochę dostały, jednak muszę włożyć dużo pracy, żeby je wzmocnić. Trasa naszego treningu miała kilka punktów widokowych między innymi dwa razy byliśmy na Klimczoku.

Bieg na Babią Górę

Hallo! Pobudka! Ok, raczej nie spałam, po treningu tylko z godzinę popołudniu i później już nie mogłam zasnąć. Na zawody wyjechaliśmy o 24:30, na miejscu byliśmy o 3:10. Poszliśmy odebrać pakiety startowe i wróciliśmy do auta. Chwila odpoczynku i czas szykować się do startu. Wyposażenie obowiązkowe czołówka, kurtka wiatroodporna, czapka lub opaska na głowę, naładowany i włączony telefon komórkowy.
Przygotowani do startu zrobiliśmy krótką rozgrzewkę i już zmierzamy w kierunku startu, aż spiker przez mikrofon mówi, że przed wejściem do strefy startu sprawdzane jest wyposażenie obowiązkowe wymieniając dowód osobisty! Nie mamy dowodów! Nie było w regulaminie, że trzeba mieć! Do startu 8 minut, więc ile sił w nogach pobiegliśmy do samochodu po dowody. Trasa do samochodu zawierała też podbieg, także takie szybkie zerwanie z dodatkowym podbiegiem nie wiem czy było takie dobre, a może w sumie pomogło podczas biegu? 😀 Kto wie, kto wie! Jak wróciliśmy się na start okazało się, że jednak dowody nie są potrzebne.. No cóż, trudno!

Start 4:30

Wystartowaliśmy o 4:30, pierwsze nie wiem ile 300-500m? Można było podbiec, później zaczął się hardcore. Pod górę, pod górę! Mając świadomość, że to jest tylko 4,5km nie miałam nic do stracenia. Cel na te zawody to była dobra zabawa i dobry trening. Postanowiłam, że cisnę do przodu, żeby potrenować nogi, niech ten weekend doda im mocy po powrocie na asfalt. Było bardzo stromo, nawet przydałyby się kijki, także ile sił w nogach wspinałam się do góry. To nie był bieg, to była wspinaczka górska. Czołówka oświetlała trasę, odważnie pokonywałam wszystkie wystające korzenie i kamienie. 😀 Czułam jak palą mi się łydki, ale nie zwracałam na to uwagi, do przodu Magda, dajesz do góry, najlepiej jak potrafisz!
W połowie dystansu na trasie mieliśmy do pokonania ścieżkę z kamieni i płynącym po nich strumieniem. Ajj ale lodowata woda! Okazało się, że moje buty nie są wodoodporne, więc przy przejściu przez ścieżkę z szerszym strumieniem w poprzek zaserwowałam sobie lodowatą wodę w bucie i mokre skarpetki. Jednak nie zwracałam na to uwagi, stwierdziłam, że dziś mnie nic nie zatrzyma. Idę po swoje! Walczę ze swoimi małymi górskimi słabościami. Musze wyciągnąć z tego weekendu jak najwięcej, pokonać słabości i wrócić silniejsza.

Motywacja i samozaparcie

Mniej więcej w połowie dystansu zauważyłam przede mną dziewczynę, która na starcie odbiegła przede mną. Po cichu zaplanowałam sobie, że cisnę do przodu ile tylko mam sił, ale jednocześnie bez przesady 😀 może uda mi się ją wyprzedzić. Mam tę moc! 😉 Nie chciałam się przeforsować, ale pewna siebie pokonywałam kolejne metry do góry. Byłam coraz bliżej zawodniczki przede mną. Po drodze musiałam przeprosić kilku Panów, żeby mnie przepuścili. Jeden sam się obrócił i powiedział, żebym szła do góry, bo on o nic tutaj nie walczy, a ja mam szansę na podium, bo jestem 4! Także już bardziej świadoma faktu, że jednak jest wysoce prawdopodobne, że mogę stanąć na podium open kobiet wspinałam się do góry. Gdy była taka możliwość podbiegałam i znowu przechodziłam do szybkiego marszu pod górę. Udało się! Udało się wyprzedzić zawodniczkę przede mną! Do mety został jakiś kilometr. Nie wiedziałam do końca, czy dziewczyna odnajdzie w sobie moc i będzie próbowała mnie wyprzedzić, czy jednak nie będzie mieć tyle siły na końcówce biegu.
Wspinaczkę na Babią Górę przeplatałam biegiem, w międzyczasie obróciłam się trzy razy, żeby sprawdzić, czy jest szansa, że ta zawodniczka mnie wyprzedzi. Jednak wypracowałam na tyle bezpieczną odległość, że było to mało prawdopodobne. Nie mogłam mieć też 100% pewności, ponieważ ja przyjechałam z nizin, a przypuszczam, że większość zawodników była z okolicy i biega po górach. Także mają tę moc! Ostatnie 700m pod górę mijało na biegu i wspinaczce, a ja trenowałam samozaparcie i budowanie woli walki. Widoki rekompensowały cały trud włożony w bieg.
Do szczytu zostało może około 400m i zaczął już wiać silny wiatr. Ajj ciężko było biec pod górę i walczyć z tym wiatrem, ale to już końcówka, więc starałam się nie zwracać na to uwagi. W ogóle ciekawy patent obrałam na to górskie bieganie, że nie zwracam uwagi na rzeczy, które są poza strefą mojego komfortu. Traktuję je jak powietrze, jakby ich nie było.. Wiecie, że to działa? 🙂

Meta na Babiej Górze 

Na szczyt cisnęłam od startu do mety, naprawdę samozaparcia mi podczas tego biegu nie brakowało. Podeszłam do niego bardzo luźno, jako bieganie rekreacyjne i super przygodę! Na szczycie przejście przez matę żeby odbić chip, odebranie medalu i szybko założenie kurtki i opaski! Jak tam wiało! Prawie głowy urywało! Serio! Szybkie zdjęcia i zbiegamy jak najszybciej na dół! Trasa na dół była zabawna. Tak naładowałam się endorfinami, że się co chwile śmiałam. ;)) Drogę w dół pokonaliśmy marszo-biegiem, już momentami nie miałam ochoty zbiegać, serio. 😀 Ale chyba całą drogę w dół przegadałam. 😀

Bieg wschodzącego Słońca podsumowanie

Bieg na Babią Górę
Dystans 4,5km
Przewyższenia +840m
Czas 56:07
Miejsce open 33/93
Open kobiet 3/31
Kategoria wiekowa K1  2/11 

Podsumowanie weekendu

Sobotni trening 27,27km
Rozgrzewka 1,43km
Bieg na Babią Górę 4,5km
Zbieg z Babiej Góry 5,24km
Razem około 38,5km
To był naprawdę super weekend! Pierwszy raz byłam w Beskidach i bardzo mi się podobało! Chcę tu wrócić i wrócę na pewno nie raz! Super też pod tym faktem, że blisko do Krakowa, Zakopanego oraz w inne ciekawe miejsca do biegania. Także wyjazdy treningowo- biegowe mogę połączyć z odwiedzeniem znajomych. Kiedyś myślałam, że na śląsk mi bardzo nie po drodze, ale w sumie z Berlina droga jest spoko. 😀 A jak do małopolski żabki skok, to w ogóle mega sprawa!
Kończąc ten wpis lekko z humorem.. przejechałam 648km żeby pobiec 4,5km na Babią Górę. 😉

RockRun Jarocin

Długo czekaliśmy na RockRun Jarocin i w końcu nadszedł ten wyczekiwany dzień!
Ja startowałam na dystansie 10km, Paweł na dystansie półmaratonu.

Dodam jeszcze, że była to pierwsza edycja biegu w Jarocinie.
Tak naprawdę pierwszy bieg w tej okolicy.
Dlatego nie mogłam się doczekać, powiedziałam sobie, że przetruchtam dystans 10km z ogromną przyjemnością! 🙂

..a jak było?

Odbiór pakietów startowych przebiegł sprawnie.

DSC_6322

W niedzielę zjedliśmy typowe śniadanko biegaczy przed startem. 😉

IMG_20150920_094119

Dobrze zorganizowane były parkingi. Nie było problemu z zaparkowaniem samochodu.
Stanęliśmy na ulicy Maratońskiej, a wejście na Stadion było tylko kilka metrów od nas.
Także wszystko bardzo blisko. Co jest, przynajmniej dla mnie atutem organizacyjnym. 🙂

Start biegu godz. 12:15.

Zrobiliśmy rozgrzewkę i ustawiliśmy się na starcie.
Zapomniałabym! Jeszcze selfie musiało być. 🙂

IMG_20150920_120738

Przed startem szepnęliśmy sobie motywacyjne słówko i skupiliśmy się na starcie.
Cisza, cisza, wystrzał armaty! Ruszyliśmy!

Plan był – spokojnie byle do mety.
Tak też biegłam, spokojnie z wyczuciem organizmu.
Uśmiech nie schodził mi z twarzy ani na chwilę!
Tak się ogromnie cieszyłam, że biegnę!
Momentami już nie mogłam wytrzymać i śmiałam się jeszcze bardziej.
Zdarzało się, że łezki szczęścia mi leciały. 🙂

Po nawrotce Biegacze, którzy biegli jeszcze stroną w kierunku od startu mieli różne spojrzenia. 😀
Jedni widząc mój uśmiech i radość z biegu, uśmiechali się do mnie, a inni patrzyli z zdziwieniem,
jakby nie wiedzieli o co chodzi, że ja się tak cieszę. 🙂

No cóż, nie każdy ma takie endo bum szczęścia! 🙂

Kibice tez miło reagowali widząc moją radość. 😀

Kilometry wcale tak szybko nie mijały jak zwykle, ale było super.
Co prawda na pierwszych 4km walczyłam z bólem.
Ciężko jest opisać co to jest za ból, ale anemia daje o sobie znać.
Jednak biegłam ostrożnie, żeby przebiec dystans, wszystko z głową, nie chciałam paść na trasie.
Chciałam wbiec na metę z radością, chciałam dostać medal, chciałam później poczekać na mojego Biegacza. 🙂

Na 7km wyprzedziłam jeszcze 2 biegaczki, co dało mi 6 pozycję na trasie.
Mówiłam sobie „Madzia utrzymaj tempo, dasz radę, może uda Ci się wybiegać miejsce w kategorii.”

Tak więc do mety, biegłam równym tempem, wbiegłam na metę z czasem 47:37s.
Moja radość OGROMNA! :)))))))))

Bez tytułu

32f2ea81ad75f5673441a64d6ef6c6df78bbec09acd55fc4af77f92b43c538d0
Z takim uśmiechem biegłam cały dystans, momentami był jeszcze większy. 🙂

Start i meta były na Stadionie, strefa Finishera była około 100m od mety.
Bardzo fajne rozwiązanie. Czekały na nas woda, izotonik, babeczki, banany, winogrona i coś ciepłego.
Można było usiąść i spokojnie coś zjeść i nabrać sił. 🙂

Spotkałam znajomych, porozmawiałam umówiliśmy się na wspólne zdjęcie jak reszta osób się znajdzie.
..i tak nie mogłam wysiedzieć.
Czekałam na mojego Biegacza i miałam czekać na mecie, ale to nie w moim stylu!
Musiałam pokonać z nim te ostatnie metry, dodać mu sił, uśmiechnąć się. 🙂
Więc szłam od mety w stronę trasy, kibicowałam po drodze zawodnikom.
Miłe były też takie akcenty, jak kibicujesz komuś, a tu nagle ta osoba się pyta czy jestem „strong&fit?” 😀

Przeszłam około 1,2km i patrzę żółte buty, czarne spodenki, żółta koszulka, daszek, okulary – wszystko się zgadza!
Uśmiech od ucha do ucha, zacieszam i biegnę do Pawła. 🙂
I tak pokonaliśmy wspólnie ten ostatni kilometr.
On walczył ze sobą, ja próbowałam go wesprzeć.
I wyszlifowaliśmy ładną życiówkę 1h:36min. 🙂

IMG_20150920_152533

Dostałam jeszcze w międzyczasie sms’a, że jestem 6 open i 2 w kategorii K-18. 🙂

IMG_20150920_171155

RockRun Jarocin to bardzo dobrze zorganizowana impreza! Organizatorzy spisali się na medal. 🙂
Dobrze oznakowana trasa, tabliczki z kilometrami, dobre zabezpieczenie trasy.
Dobrze zorganizowany punkt odżywczy oraz nawrotka dla 10km i dalsza część na 21 km.
Przed pierwszym zawodnikiem jechał radiowóz i motocykl policyjny.
Medycy na trasie tez czuwali. Jedynie nie widziałam karetki na mecie, ale możliwe, że stała trochę dalej.
Na mecie nie było tłoku, ogromny plus. W związku z tym strefa Finishera była dalej.
W strefie tej też nic nie brakowało, bardzo dobrze zorganizowana.
Prysznice, szatnie – ok.
W depozycie również wszystko odbywało się sprawnie.
Same plusy. Jedynie co mnie zdemotywowało to czekanie na dekoracje.
Z planu wynikało, że będzie o 15:45, rozpoczęła się gdzieś ok 16:15.
Mogłoby odbyć się to wcześniej.
Pozwolę sobie na porównanie RockRun Jarocin do Biegu III Ćwierćmaratonu Muzycznego w Pile w którym brałam udział w zeszłym roku. Szczerze? Organizacja w Jarocinie była na dużo większym poziomie, bieg 10km i półmaraton zostały zorganizowane wzorowo. Natomiast jak na pierwszy raz to poziom – wow! Porównuję do Piły, ponieważ tam oczekiwałam, że będzie też fajnie zorganizowane wszystko, a był dużo gorszy poziom-standard imprezy. Także Jarocin – brawo! W przyszłym roku na pewno obstawa będzie dużo większa! 🙂

 

463a87c74312235fdb13b379b2b426657ea5ab6e8da72c6a86adf73bb3a5ea06

Bieg Unijny 2015 – Przeźmierowo

Majówkę i kolejny miesiąc postanowiłam zacząć na biegowo.

Godz. 6:57 dzwoni budzik, jednym okiem patrzę na telefon mówię sobie jeszcze chwilkę..
Słyszę niepokojące sygnały zza okna, pada deszcz?!
Wstaję, potwierdzają się moje obawy – pada deszcz, od razu w głowie myśl w czym tu teraz biec?

Na śniadanie biała bułka z dżemem porzeczkowym – czyli standard.

IMG_20150501_082145

Kciuk do góry i selfie zawsze w drodze na bieg, optymizm musi być 🙂

Godz 8:30 jedziemy do Przeźmierowa 🙂
Samochodem szybko dojeżdżamy na miejsce, szukamy miejsca parkingowego i udajemy sie do biura zawodów.
Odbiór pakietów startowych poszedł sprawnie. 🙂

IMG_20150501_125341
W pakiecie startowym koszulka do spania, skarpetki męskie, banan, jabłko, batonik, izotonik, numer startowy, kartka z numerem.
Do biegu zostaje ponad godzina, musieliśmy dotrzeć do biura zawodów do godziny 9, bo po tej godzinie pakiety miały już nie być wydawane.
Ostatecznie decyduje się biec na krótko, czyli krótkie spodenki i krótki rękaw.

Z hali wychodzimy 9:50 trochę potruchtałam i ustawiłam się na starcie.
Godz. 10:00 wystrzał startera i biegniemy!
Pierwsze kilometry w deszczowej aurze, ale co nas nie zabije to nas wzmocni. 🙂
Ale, ale nogi.. niczym jak z ołowiu ciężkie, myślę sobie to chyba nie mój dzień..
Patrzę na zegarek 4:50? Ale o co chodzi?! Aż tak wolno biegnę?!
Nie myślę już o tym, biegnę przed siebie byle do mety ile mam sił!
Gdzieś na 3-4 km wyprzedziła mnie dziewczyna w kolorowych legginsach,
mówię sobie trzymaj się jej, biegnij za nią spokojnie, a przed metą jak będzie potrzeba zaatakujesz, bo masz mocny finisz. 🙂
Pierwszą piątkę przebiegłam w niecałe 23min pomyślałam sobie tylko,  że musze to tempo utrzymać jak najdłużej, jest dobrze!
Na trasie miły starszy Pan liczył 6, 7, 8, bylam 7!
Szybka kalkulacja trzymaj się dziewczyny przed Tobą, przed metą wyprzedzasz i jesteś 3 w kategorii.
Na 7km wyprzedziłam ją i strategia była taka moje nogi dzisiaj średnio biegną, ale biegnie dobrze głowa,
dziewczyna za mną nie ma już pewnie sił, jakby spróbowała mnie wyprzedzić to przyspieszy i zaraz osłabnie,
więc ja ją wyprzedzę na ostatnim kilometrze jak będzie taka potrzeba. 🙂
Do mety trasa uciekała bardzo szybko, ostatni kilometr postarałam się przyspieszyć, ostatnia prosta już jak zawsze mocna w moim wykonaniu. 🙂
Dziewczynę w kolorowych leginsach, znalazłam wzrokiem na mecie i pogratulowałam jej!
Gdyby nie ona nie wiem czy biegłabym tak mocno cały bieg, tak była moim celem, musiałam, ale musiałam ją wyprzedzić!
A jak ja sobie na zawodach cel obiorę to go realizuje lub wyprzedzam 🙂
Byłabym zapomniała !!!!!! Jest życiówka!!!! Poprawiona od Biegu Europejskiego w Gnieźnie (2 tyg. temu był) o ponad 2 minuty !!!!!
Czas 45:51 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 🙂 HAPPY !!!! kawał dobrej roboty Magda ! 😀
Pierwszy raz na biegu się zmęczyłam i dałam z siebie 95% ! Jest dobrze 😀
Przekonuje się do biegania na miarę swoich możliwości i powraca zdrowie i forma 🙂
Całą trasę walczyłam o jak najlepszy wynik 🙂
Teraz jest satysfakcja ! 🙂

IMG_20150501_105739

DSC_2964

I teraz zaczynają się cyrki lub 'śmiech na sali’ jak kto woli. 🙂
Według regulaminu miejsca open i w kategoriach wiekowych NIE dublują się.
Jak się później okazało organizator regulaminu nie dopilnował.
Tak więc powinnam zająć w swojej kategorii wiekowej 3 miejsce według regulaminu.
Jednak według wyników firmy pomiaru czasu byłam 4.
Po rozdaniu nagród poszłam do organizatora wyjaśnić ową kwestię fakt powiedział, że ich wina i zaczął mówić : „Ale nie uważa Pani, że zawodniczka która wygrała” przerwałam mu to zdanie i odpowiedziałam Zgadzam się z tym, że dziewczyna ta była lepsza ode mnie, sama czytając regulamin zdziwiłam się, że miejsca open i w kategoriach mają się nie dublować, tak więc w tym momencie jako organizator postąpiliście niezgodnie z regulaminem.
Organizator zabrał pierwsza lepszą statuetkę i chciał mi ją dać. Ja odpowiedziałam, ze statuetki nie chce, bo nie o to tutaj chodzi i sobie poszłam…

Bez tytułu

Ciężko mnie zdenerwować, ale organizatorom Biegu Unijnego w Przeźmierowie się to udało!
Delikatnie mówiąc byłam zła! Regulamin to regulamin, grajmy fair play.
Człowiek się stara, trenuje, biega, próbuje coś wybiegać, a tutaj taka wtopa.
Także jeśli ktoś chce zwiększyć poziom adrenaliny zapraszam do Przeźmierowa na bieg unijny. 🙂

Wracając już z biegu dostałam sms’a z informacją jaki mam numer startowy.
Super! 😀 Szkoda, że nie przysłaliście go do godziny 9:00.
Screenshot_2015-05-01-12-24-53

Przed godziną 15, przyszedł sms z wynikiem.
Czyli dobre 4 h po biegu. 😉

Screenshot_2015-05-01-16-41-48

Jak zauważyłam później w wydarzeniu biegu na Facebook’u nie tylko mnie oszukał Organizator zobaczcie sami :

1

2

Źródło zdjęć :
https://www.facebook.com/events/1394065277576025/1437940656521820/

Według pomiaru czasu (jak dla mnie beznadziejna firma mierząca czas, wiedziałam że będą problemy) mój czas brutto to 45:54, jest on zarazem czasem netto.
Dlatego postanowiłam, że nie będe brac czasu brutto zmierzonego przez firmę, tylko do życiówki zalicze swój czas z Garmina.

IMG_20150501_171143

Jak już zła aura poszła sobie ode mnie, zaczęłam strasznie cieszyć się z życiówki !!!!!!
Happiness na całego ! 😀 45:51 ! Jest bosko a będzie lepiej 😀
Mega szczęście, radość, uśmiech ! :)))))))))))))))))))))))))

IMG_20150501_123640

8 POZNAŃ PÓŁMARATON

Udział w poznańskim półmaratonie miał być pierwszym poważnym startem w tym sezonie.
Jednak osłabienie organizmu, które dopadło mnie w lutym, pogłębiło się w marcu sprawiło,
że mogłam jedynie sobie pomarzyć o jakimkolwiek wyniku…
W głębi duszy biłam się z myślami, że głupio będzie dobiec w okolicach 2h.
Martwiłam się nawet, żeby czasami nie było więcej niż 2h!

..a jak było ? 🙂

IMG_20150411_113043

Budzik ustawiony na godzinę 6:55. Jednak obudziłam się już o 6:30.
W nocy śniło mi się, że biorę udział w zawodach rowerowych 🙂
Tym samym poczekałam w łóżku do momentu, gdy zadzwoni budzik i raz dwa trzy, lewa, prawa noga czas zacząć przygodę!

Na śniadanie zjadłam białą bułkę z dżemem porzeczkowym i banana.

IMG_20150412_071515

Jadąc na Maltę, zastanawiałam się dlaczego my w ogóle połówki biegamy.
Miałam straszną ochotę na maraton! Ale musiałam się pocieszyć półmaratońskim dystansem. 🙂

IMG_20150412_081917

Po 9 byłam już w okolicach startu, weszłam do Galerii Malta, żeby się przebrać i ochronić  przed  zimnym wiatrem,
spotkałam się tam również z Mamą, mój najwierniejszy kibic!

IMG_20150412_092424

W stronę startu udałyśmy się około 9:30, zrobiłam rozgrzewkę i poszłam znaleźć moje miejsce startowe. 🙂

DSC_0107

W tłumie spotkałam m.in. Mariusza z Abc Początkującego Biegacza.

DSC_2906

Godzina 10 START!
Ruszyliśmy przed siebie, byle do mety! 🙂
Założenie było jedno, trzymać równe tempo, spokojnie, mieć wszystko pod kontrolą.
Zegarek ustawiłam, żeby mi pokazywał tempo aktualnego kilometra i spokojnie biegłam przed siebie.
Miło było na trasie spotkać  znajomych i do tej pory nieznajomych, którzy się ze mną witali. 🙂

Na pierwszym odcinku trasy do 5km zawsze gdy trasa idzie tą drogą mam te same wspomnienia i rozkminy. 🙂
Zawsze myślę o tym, żeby być już na Rondzie Starołęka, mieszkałam zaraz w blokach przy moście, którym chwilę później biegniemy nad Wartą.
Sentyment do tego miejsca zostaje, ponieważ tam biegałam przed pierwszym startem w  półmaratonie.
Jednak podbiegu na most bardzo, ale to bardzo nie lubię, tym razem był dosyć znośny.
Na odcinku Rondo Starołęka – Rolna trochę denerwowali mnie biegacze.
Trzymałam się lewej strony drogi, prawie przy krawężniku, nie lubię biegać środkiem.
Biegła sobie biegaczka i niby biegła szybko, ale zaraz wolniej, strasznie nierówno, podbiegała innym, wtrącała się pomiędzy, szturchnęła mnie tez kilka razy.
Kolejna 'akcja’ z biegaczem, który za wszelką cenę chciał chyba biec przede mną, wyprzedził mnie i zaczął mnie tamować swoim tempem, to minęłam go nie tamując mu drogi, a on znowu przede mnie.. i tak z 3-4 razy, aż w końcu go wyprzedziłam, przyspieszyłam i został z tyłu. Jeszcze na żadnych zawodach nie spotkałam się z takimi sytuacji jak podczas tego biegu, biegacz biegaczowi na przekór, straszny ścisk na trasie i momentami naprawdę trzeba było zwalniać.
Na 11km brat przyszedł na trasę wraz z Tolusią (nasz drugi york :)) podał mi wodę i żel- dzięki wielkie!
Tolusia z kolei chciała biec z nami połówkę. 😉
Większość dystansu pokonałam z uśmiechem na twarzy, bardzo cieszyłam się, że w końcu mogę biegać.
Kibice tez to zauważyli i tak oto na 12km usłyszałam „Z uśmiechem na twarzy tak powinno się biegać!”
Na 13km wzięła mnie kolka, moze od wody, wzięłam też żel co było przyczyną nie wiem, pierwszy raz miałam kolkę, niestety męczyła mnie przez 7km.
14km nogi mi nagle osłabły, nie wiedziałam co się dzieje, ale mówię sobie to się nie dzieje!
Tak nie może być! Dawajcie do przodu, lecimy do mety, szybciutko!
Może moje słowa podziałały, bo trwało to ok. 0,5km i minęło 🙂
Kolejne kilometry to już moje upragnione kilometry, zawsze mam już tą świadomość, że jeszcze chwilka, jeszcze momencik i będzie meta. 🙂
Ostatni most przed metą, przypomina mi się pierwszy półmaraton jak mi było gorąco i myślałam, że się stopię z asfaltem. 😀
Tym razem było lżej, a jak już z niego się zbiegnie, to już praktycznie Malta i ostatnie 2km!
I na ostatnim kilometrze spotykam dużo znajomych każdy coś mówi, każdy się pyta.

A ja nie czuję nic jedynie
..wiem, że meta co raz bliżej
..wiem, że bieganie to moja pasja
..wiem, że najprawdopodobniej poprawiłam życiówkę
.. wiem, że to będzie poniekąd mój sukces
..wiem, że niemożliwe nie istnieje
..wiem, że wszystko siedzi w naszej głowie
..wiem, że ważne jest pozytywne myślenie
..wiem, że motywuje innych
..wiem, że nie umiałabym bez tego żyć
..wiem, że adrenalina robi swoje
..wiem, że to 21km 97,5m zapamiętam na zawsze
..wiem, że bieganie daje mi multum radości
..wiem, że biegam sercem
..wiem, że zwyczajnie bieganie to całe moje życie!

DSC06717
20km 🙂 myślami jestem na mecie:)

Ostatni zbieg i kolega mnie klepie po plecach i wyprzedza moja odpowiedź jedynie „Osz Ty!” zero motywacji w stosunku do niego. 😀
Jednak nie daje za wygranią, jako, ze biegłam swobodnie żeby czuć się dobrze, miałam jeszcze zapas sił to odpalam zasób energii, zaczynam przebierać nóżkami ile tylko mogę, odbijam na lewa stronę i wyprzedzam kilkanaście osób w tym mojego kolegę. Można? Można 😀

Na mecie ogromna radość, patrze na zegar jest życiówka i to jaka!
JA w takim czasie przebiegłam półmaraton?
JA która tak słabo biegała przez ostatnie 2 miesiące?
Ta która 3 tygodnie temu mdlała na treningach?
Ta która totalnie nie była przygotowana na takie tempo?
Jak to jest możliwe? Nie wiem. Biegam sercem i to ono niesie mnie do przodu.
Głowa myśli bardzo pozytywnie.
Od samego rana wiedziałam, że to jest mój dzień.
Wiedziałam, że będzie dobrze.
Ale nie spodziewałam się, że będzie tak dobrze!

DSC_2912

meta

DSC_2910

Ten półmaraton miałam po prostu przebiec. Jednak udało się poprawić życiówkę o 4 minuty.

IMG_20150412_133304

Uzyskany czas netto 1:43:56
99 miejsce na 2 158 kobiet (mega mnie cieszy ten wynik, jestem w pierwszej setce, jupi!)
57 miejsce w K18 na 912.
1787 open na 8050.

wynik

DSC_2927

Z wyniku ogólnie jestem zadowolona, jednak na mecie nie opanował mnie szał endorfin, nie przyfrunęła ani jedna!
Dlaczego? Może za wolno biegłam? Ale i tak z radością przebiegłam cały dystans. 🙂

DSC_0149

Przed tym półmaratonem postanowiłam, ze 1:45 zostawiam na złamanie na półmaratonie we Wrocławiu.
Jednak udało się to osiągnąć już w Poznaniu. To co w czerwcu we Wrocławiu 1:40? 😀
Niemożliwe nie istnieje? 😀

poznan_pol_foto_51

© 2025 Strong & Fit Women

Theme by Anders NorenUp ↑